niedziela, 29 grudnia 2013

Serbia - twierdza Golubac.

Do tego niezwykłego zamku dotarliśmy przypadkiem szukając miejsc wartych uwagi na mapie (przed wyjazdem nie udało nam się zdobyć przewodnika i mocno tego żałowaliśmy), pytaliśmy nawet jakąś panią pilnującą rzymskich zabytków o ten punkt na mapie, ale nam powiedziała, że to nic specjalnego. Jako że i tak jechaliśmy mniej więcej w tamtą stronę, to pomyśleliśmy, że zajrzymy. No i to była bardzo dobra myśl! Budowla jest piękna, potężna i dobrze zachowana. Leży nad brzegiem Dunaju oddzielającego tutaj Serbię od Rumunii. W niektórych miejscach twierdzy widać w murach drewniane elementy, które dotrwały aż do teraz, w baszcie stojącej przy brzegu rzeki nawet widać było resztki belek stropowych. Pierwszym punktem, który zwraca uwagę po dotarciu na miejsce jest brama do twierdzy, przez którą przebiega jezdnia. Nie ma z tym żadnych kłopotów kiedy trasę pokonuje auto osobowe, natomiast kierowcy tirów muszą się popisywać nie lada umiejętnościami, aby przejechać na drugą stronę bez uszczerbku dla przyczepy. Sądząc po wyżłobieniach w sklepieniu bramy nie wszystkim udaje się tego dokonać. A ci, którym się poszczęści mają jeszcze do pokonania nieco większą bramę wyjazdową.

piątek, 27 grudnia 2013

Z Reykjaviku do Seydisfjordur cz. 4 - lodowa laguna Jökulsárlón i inne atrakcje.

Kemping pod Skaftafell opuściliśmy dość późno, w końcu nigdzie się nam nie śpieszyło. Kolejnym punktem na mapie, przy którym chcieliśmy spędzić trochę czasu był Jökulsárlón czyli lodowa laguna. W zasadzie nazwa w pełni oddaje charakter miejsca, jest to jezioro powstałe z wód topiącego się lodowca Breiðamerkurjökull, będącego kolejnym z fragmentów Vatnajökull, które wpływa do pobliskiego oceanu.


poniedziałek, 23 grudnia 2013

Z Reykjaviku do Seydisfjordur cz. 3 Skaftafell.

Przyszła pora na przedstawienie kolejnego etapu naszej wędrówki, jakim były okolice Parku Narodowego Skaftafell. 
Noc spędziliśmy na całkiem wygodnym i dobrze zaopatrzonym polu namiotowym u podnóży lodowca, jest ono dobrze oznaczone na mapach i stanowi świetny punkt wypadowy do dalszych wędrówek. Mapka, którą można dostać na kempingu przedstawia przynajmniej kilka tras, po których można pospacerować jednak dla większości turystów największą atrakcją jest położony w pobliżu wodospad Svartifoss, na którym kończą swoje zwiedzanie.

czwartek, 19 grudnia 2013

Światosław w Belgradzie A.D. 2012.

Przyznam, że poruszanie się po tym mieście w godzinach szczytu, to jedno z największych wyzwań jakie podjęłam jako kierowca :) Nie dość, że w centrum pełno remontów i objazdów, do tego mnóstwo uliczek jednokierunkowych (cudem uniknęłam mandatu, wyłgując się pięknymi oczami, czasem okazuje się, że policjant też człowiek), nie wspominając już o iście południowej fantazji kierowców i pieszych :) Generalnie miasto nie porwało nas niepowtarzalną architekturą, ale też niezbyt długo wędrowaliśmy po jego ulicach.


sobota, 14 grudnia 2013

Z Reykjaviku do Seydisfjordur cz. 2 // From Reykjavik to Seydisfjordur pt. 2.

Po noclegu w przytulnej jaskini ruszyliśmy w dalszą drogę. Kolejnym przystankiem na naszej mapie była miejscowość Vik. Jest to niewielkie (jak to na Islandii) miasteczko liczące około 3 tysięcy mieszkańców. Pełna nazwa miejscowości brzmi Vík í Mýrdal podobno oznacza tyle co "zatoka bagiennej doliny", nie rozumiemy ani słowa po islandzku, więc nie ręczymy, za to tłumaczenie. Do samego miasteczka nawet nie zaglądaliśmy, do wizyty w Viku skłoniły nas raczej formacje skalne, które można tu podziwiać, czarne plaże i stada maskonurów. Dwie trzecie z planu udało się wykonać.



wtorek, 10 grudnia 2013

Światosław na kanale Discovery.

Jakiś czas temu redakcja bloga Światosław miała okazję uczestniczyć w kręceniu filmu o życiu Cyryla i Metodego, wydawało się nam, że teraz będziemy mieli dłuższą (permanentną?) przerwę w kontakcie z kamerą, a jednak nie...
Grupa islandzkich rekonstruktorów "Einherjar" otrzymała zaproszenie do wystąpienia w jednym z programów stacji Discovery Channel i Animal Planet. Jako że nawiązaliśmy z nimi kontakt jeszcze przed przybyciem na Islandię, a po przybyciu rozpoczęliśmy wspólne treningi, zabrali nas ze sobą.

środa, 4 grudnia 2013

Z Reykjaviku do Seydisfjordur cz. 1 // From Reykjavik to Seydisfjordur pt. 1.

W końcu nadszedł ten moment... Skończyliśmy pracę, zwiedziliśmy okolicę, pożegnaliśmy się z Gunnarem, który nas gościł przez tyle czasu i ruszyliśmy w drogę powrotną do Polski. Z łezką (szczęścia) w oku wsiedliśmy do auta i wjechaliśmy na drogę numer 1, by południem wyspy dotrzeć do Seyðisfjörður. Tyle, że nie zamierzaliśmy jechać tam bezpośrednio i od razu. Mieliśmy jeszcze sporo czasu do promu i jeszcze więcej do zobaczenia po drodze. W kilku kolejnych wpisach streścimy naszym wiernym (łudzimy się, że tacy istnieją ;] ) czytelnikom etapy podroży powrotnej Światosława i oczywiście zilustrujemy je nazbyt dużą ilością fotografii, po które zapraszamy na koniec artykułu.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Esja - masyw górski w pobliżu Reykiaviku.

Esja to łańcuch górski, którego wysokość dochodzi do 914 m n.p.m. leżący około 10 kilometrów na północ od Reykjavíku. Jego nazwa w odróżnieniu od wszystkich innych wokół nie jest nordyckiego pochodzenia. Jedna z teorii na jej temat mówi, że mgło to być imię żony któregoś z wikingów, uprowadzonej z Irlandii. Zielona Wyspa była głównym źródłem dostaw kobiet w te strony.



poniedziałek, 18 listopada 2013

Grodzisko wczesnośredniowieczne w Międzyświeciu koło Skoczowa - Piekiełko.

Cudze chwalicie swego nie znacie. Dziś trochę patriotyzmu lokalnego, czyli o ciekawych pozostałościach po grodzie wczesnośredniowiecznym (a jak się okaże nawet starszym) leżącym pod Skoczowem. Mało kto o nim słyszał, mało kto wie jak tam trafić. Jaka szkoda, że nie ma nikogo, kto zająłby się opieką i promocją tego miejsca, które mogłoby się stać wspaniałą atrakcją Skoczowa. Grodzisko zwane Piekiełkiem leży spokojnie na obrzeżach mojego rodzinnego miasta rozkopane przez samozwańczych "Indiana Jonesów" zanim badacze zdołali przeprowadzić tam wykopki. Kto wie ile cennych zabytków zostało bezpowrotnie straconych... Badania archeologiczne zostały przeprowadzone w latach 50 i 60 XX wieku, jednak miały one charakter raczej pobieżny. Z Piekiełkiem wiąże się lokalna legenda. Tak więc do słowiańskiej osady przybyła pewnego dnia stara kobieta z zamiarem sprzedaży jajek. Z jakiegoś powodu mieszkańcy nie życzyli sobie jej obecności i przeganiana staruszka przewróciła się i stłukła jajka. Przeklęła gród i jego mieszkańców, żeby ich Piekło pochłonęło, co też się wkrótce stało i osada zapadła się pod ziemię. Nowa osada "przeskoczyła" kilka kilometrów dalej, nad rzekę Wisłę i tak powstał Skoczów.

Widok z lotu ptaka od strony północnej. Zdjęcie wykonano najprawdopodobniej w okresie badań archeologicznych w połowie XX wieku. Dziś u podnóża wału północnego biegnie droga ekspresowa Cieszyn - Bielsko, a wnętrze grodu porasta gęsty las.

sobota, 9 listopada 2013

Keilir - islandzka Ślęża.

W krajobrazie półwyspu Reykjanes zdecydowanie rzuca się w oczy regularny stożek wyrastający z pola lawy. Miejscowi nazywają go Keilir i jest to prawdopodobnie coś w rodzaju czopka zatykającego podziemny wulkan. Stożek przypomina nieco położeniem i regularnością kształtów naszą, rodzimą Ślężę, jest od niej znacznie mniejszy, ale siłę przyciągania ma podobną. Po odebraniu auta z naprawy postanowiliśmy się w końcu na niego wybrać. Auto jest zdecydowanie wymagane w takiej wycieczce, aby dotrzeć w pobliże góry należy kawałek za rozjazdem z drogą nr 420 skręcić z drogi nr 41 na szutrówkę, odbicie jest oznaczone dość dużym znakiem, więc raczej ciężko przeoczyć. 


wtorek, 5 listopada 2013

Rauðhólar - wycieczka na Marsa.

Włócząc się po Islandii, czasem można odnieść wrażenie, że trafiliśmy na inną planetę. Bywa, że krajobrazy jakie uda się dostrzec nie przypominają niczego (znanego redakcji tego bloga) z czym można się spotkać w Polsce. Z pewnością jednym z miejsc oferujących nam takie wrażenia jest Rauðhólar. Są to dziwaczne pseudokratery z zastygłej lawy, które swój intensywnie czerwony kolor zawdzięczają żelazu w lawie, utleniającemu się po wydostaniu na powierzchnię. Powstały przy wybuchach pary wodnej mniej-więcej 5200 lat temu. Są położone na południowo-wschodnich obrzeżach Rejkiawiku w sąsiedztwie lasu Heiðmörk.


czwartek, 31 października 2013

Fiordy Zachodnie - wycieczka wzdłuż południowego wybrzeża.

Do słuchu redakcji doszła informacja, że ktoś, kto nie był na Fiordach Zachodnich, to tak jakby wcale nie był na Islandii. Zrobiło nam się smutno, że pół roku pobytu na wyspie nie zostanie nam zaliczone, więc zdecydowaliśmy się ruszyć w najdzikszą (poza Interiorem) część wyspy.

środa, 30 października 2013

Gejzer - wizytówka Islandii.

Któż nie słyszał o gejzerach... Ale już nie każdy wie o tym, że wszystkie gejzery wzięły swoją nazwę od islandzkiego gejzeru Geysir. Zaś jego nazwa pochodzi od islandzkiego słowa gjósa = 'tryskać, wybuchać'. Obecnie słynny gejzer jest już nieaktywny, a główną atrakcją, przyciągającą corocznie setki tysięcy turystów, jest nieco mniejszy gejzer o nazwie Strokkur. Jego nazwę można przetłumaczyć na zrozumiały język jako "maselnica". Jest największym czynnym gejzerem na Islandii, wybucha co 5- 10 minut, słupem wrzątku o średnicy 3 m na wysokość do 30 m.


wtorek, 15 października 2013

Słowianie na walońskim szlaku - przemarsz historyczny w Górach Izerskich i Karkonoszach 11-13.10.13 // Slavs on the Wallon trail - medieval expedition in Jizera Mountains and Karkonosze Mountains.

Po kilkumiesięcznej przerwie wracamy na szlaki i bezdroża z historycznym ekwipunkiem. Tym razem wyprawa odbyła się na terenie Gór Izerskich i Karkonoszy, w składzie Tomasz, Żywia, Feima, czworonożna Tajga oraz chwilowo Marek. Trasa liczyła około 40 km po szlakach, bezdrożach, bagnach, kamiennych osypiskach i gęstych krzakach. Wybraliśmy termin 11-13 października jako najdogodniejszy dla wszystkich i na dzień przed przemarszem ja i Feima dojechałyśmy do miejsca zbiórki w Piechowicach, gdzie wspaniale ugościli nas Tomasz i Magda - za co jeszcze raz serdecznie dziękujemy :)


sobota, 31 sierpnia 2013

O zaletach swetrów lopapeysa.

Lopapeysa znaczy tyle co "sweter z wełny", obecnie islandzkie swetry i ich wzornictwo są jednym z głównych artykułów w sklepach z rękodziełem. Sami posiadamy owe swetry i zanim przystąpię do krótkiej recenzji ich użytkowania w terenie, chciałabym przybliżyć kilka faktów o lopapeysa.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Krater Eldborg i gorące źródła - półwysep Snæfellsnes.

Jako, że Islandia jest wyspą lodu i ognia, postanowiliśmy zobaczyć troszkę efektów działalności tego drugiego. A taką działalność najlepiej widać na przykładzie kraterów wulkanicznych o, które nie jest tam tak znowu trudno.

Przy okazji wyprawy na Snaeffelsnes odwiedziliśmy krater Eldborg położony u nasady półwyspu od południowej strony. Ciężko go przeoczyć jadąc drogą numer 54 z Borganes, wystarczy czasem zerknąć na lewo. Krater widać już z daleka i od razu widać, że jest kraterem. Na w miarę płaskim terenie pola lawowego Elborgarhraun wyrasta coś przypominającego świeżo wyciśnięty pryszcz, tylko że wznoszące się na 112 metrów wysokości. Krater powstał około 6500 lat temu w czasie erupcji, jego brzegi są dość cienkie i uformowały się z lawy wyrzucanej z wnętrza ziemi. Jest bardzo regularny i szeroki na 200 metrów, dodając do tego 50 metrów głębokości otrzymujemy na prawdę niesamowity widok.



piątek, 23 sierpnia 2013

Islandzkie Muzeum Narodowe w Reykjaviku - dokumentacja wikińskiej ekspozycji.

Specjalnie dla naszych znajomych zainteresowanych kulturą wczesnośredniowiecznej Skandynawii, czujemy się w obowiązku udostępnić zdjęcia z Muzeum w Reykjaviku. Mamy nadzieję, że się przydadzą i zainspirują :) Ku chwale Rekonstrukcji!

Niestety wiele z obiektów w gablotach podpisanych jest równie kreatywnie co w wielu polskich muzeach, w stylu "obiekt kultowy" lub "przedmiot codzienny" :P Zrobiliśmy co było możliwe żeby uchwycić jakiekolwiek szczegóły w ciemnych gablotach.

piątek, 16 sierpnia 2013

Glymur - najwyższy wodospad Islandii.

Korzystając z dnia wolnego i nietragicznej pogody, jak na Islandię, wybraliśmy się na wycieczkę nad niedaleki wodospad Glymur. Zjazd na wodospad znajduje się u nasady fiordu Hvalfjordur (droga nr 47).
Droga na parking, od którego rozpoczyna się 5km szlak, z początku asfaltowa, zmienia się w utwardzoną, ale nie powinno to sprawiać kłopotów zwykłym samochodom osobowym. Szlak wiedzie początkowo lekko falującym fragmentem szerokiej doliny, by zejść do wąwozu, którym płynie rzeka Botnsa, przeciąć ją mostkiem z kłody i wspinać się zboczami wąwozu poprzecinanymi licznymi strumieniami zasilającymi rzekę.

piątek, 9 sierpnia 2013

Ciekawe tradycje żałobne w Bułgarii. // Interesting funeral customs in Bulgaria.

Tym razem artykuł skłaniający do zadumy i trochę dziwny, ale podróżując natrafia się czasem na rzeczy, zjawiska i zachowania, które intrygują właśnie przez inność. Przebywając w bułgarskich miasteczkach i wsiach zaintrygował nas pewien nieznany nam dotąd zwyczaj - bardzo często natrafialiśmy na przypięte do drzwi, furtek lub bram duże czarne kokardy, najczęściej w towarzystwie notki o czyjejś śmierci, klepsydry. Sprawiało to niesamowite wrażenie, gdy spacerowaliśmy upalnym popołudniem po niemal niedającej znaku życia wsi (no może poza kilkoma psami).

This article is a bit weird and freaky, but you never know what will you see when you travel and sometimes things are the most interesting because of their weirdness... During our trip in Bulgaria we were intrigued by an unknown custom - especially in villages we've noticed big black ribbons attached to door, wickets or gateways, very often with paper notices of someones death. It was amazing and strange feeling to walk through almost empty vallage in the heat of summer afternoon and watching this ribbons.

Wszystkie zdjęcia zostały zrobione w wiosce Stob, w drodze do Stobskich Piramid - ciekawych formacji skalnych powstałych przez erozję wietrzną.

piątek, 2 sierpnia 2013

Papiliorama w Kerzers, Szwajcaria // Papiliorama Foundation in Kerzers, Switzerland.

Wielokrotnie odwiedzaliśmy już Papilioramę będąc w Szwajcarii i za każdym razem byliśmy nią oczarowani. Papiliorama (papillon to po francusku motyl) to kompleks przeszklonych kopuł, w których kryje się czarujący tropikalny świat podzielony na trzy sekcje - w jednej można podziwiać szereg gatunków motyli oraz w specjalnie wydzielonym pomieszczeniu terraria z wszelkiej maści robalami - tarantule, skorpiony, patyczaki, w drugiej umieszczono ptaki tropikalne oraz odtworzono na ile to było możliwe warunki panujące w lesie tropikalnym, a w trzeciej podziwiamy gatunki ssaków aktywnych nocą. Magia polega na tym, że zwierzęta poruszają się swobodnie w obrębie kopuł, co dostarcza zupełnie niespotykanych wrażeń porównując Papilioramę z jakimkolwiek zoo.


poniedziałek, 29 lipca 2013

Relacja z najsłynniejszego festiwalu wikingów na Islandii - Hafnarfjordur 2013.

Tak. Hmmm... tyle można z pewnością o nim powiedzieć - najsłynniejszy. Każdy wie, że w czerwcu w Hafnarfjordur odbywa się zlot wikingów. Znajomi bardziej rozeznani w temacie uprzedzali nas, że nie przypomina to w niczym festiwali jakie znamy. Mniej rozeznani też uprzedzali, chociaż z powodów bardziej oczywistych - że wstęp płatny, a całość ogrodzona jak jakiś wybieg, że wszystko na asfaltowym parkingu pod szkołą.


czwartek, 18 lipca 2013

Relacja z pierwszego festiwalu wikingów w Reykjaviku. // Viking festival of Reykjavik "Ingólfshátíð" 2013.

13 lipca rozpoczął się pierwszy festiwal wikingów w Reykjaviku. Redakcja Światosława zagościła na tym wydarzeniu i postanowiła podzielić się z naszymi czytelnikami kilkoma wrażeniami z udziału.
 13th of July began with the first viking festival in Reykjavik. Editors of Światosław were participating in this event and decided to share our impressions with our readers. 

Pale które leżały na placu przez cały czas festiwalu mają symboliczne znaczenie i nawiązują zarówno do herbu Rejkiawiku jak i historii jego założenia.  W 874 roku  Ingólfur Arnarson wrzucił do morza dwa takie pale i postanowił osiedlić się tam gdzie woda wyrzuci je na brzeg.  Miejsce na którym wylądowały, nazwał Dymiącą Zatoką (Reykjavik) ze względu na obfitość gorących źródeł w okolicy.

wtorek, 9 lipca 2013

Bułgaria - Kamczija, morskie opowieści.

Kamczija (Kamchia) to mała wioska położona nad Morzem Czarnym, kilkanaście kilometrów na południe od Varny. Nazwę wzięła od rzeki u której ujścia leży. Wioska nie jest okazała i żyje głównie dzięki turystyce, jest tam kilka restauracji z okazałymi ogródkami, w których można smacznie i tanio zjeść, głównie świeżo złowione ryby. Jest też sklep spożywczy oraz oczywiście sklepik z typowo nadmorskimi gadżetami: dmuchane akcesoria wodne, ubrania w marynarskie paski, wszelkiej maści zabawki plażowe, okulary, czapki itp. W zasadzie można powiedzieć, że większość terenu Kamcziji to pola letniskowe, które dobrze pamiętają jeszcze czasy, gdy w Bułgarii ulubionym kolorem był czerwony. Chwilami przechadzki zaniedbanymi chodnikami pośród domków krytych papą, były jak podróż w czasie.

niedziela, 23 czerwca 2013

ISLANDIA - Kleifarvatn.

Nadal jesteśmy w południowo - zachodniej części Islandii, tym razem nad jeziorem Kleifarvatn. Jezioro leży w okolicy aktywnej wulkanicznie, zwanej Krysuvik oraz na granicy płyt tektonicznych, co powoduje częste trzęsienia ziemi w tej okolicy. Do roku 2000 jezioro miało w najgłębszym miejscu 97 metrów, jednak po dużym trzęsieniu ziemi w tym roku, poziom wód zaczął opadać. Przypuszcza się, że trzęsienie utworzyło szczeliny przez które wycieka woda z jeziora. Takie zjawiska miały już miejsce w przeszłości i poziom wody ponownie wzrastał.


piątek, 21 czerwca 2013

ISLANDIA - Reykjanesta.

Oto kolejna z naszych małych wycieczek w dzień wolny od pracy. Pewnego majowego dnia (musicie uwierzyć na słowo, ponieważ zdjęcia raczej tego nie potwierdzą) udaliśmy się na mały wypad na najbardziej na południe wysuniętą część półwyspu Reykjanes - Reykjanesta. 

Pogoda uraczyła nas chyba wszystkimi formami przejściowymi od słońca po śnieg - w tym mżawka, grad i deszcz. Za to mogliśmy podglądać mewy z całkiem bliska, zerkając na nie ze szczytu klifu oraz podziwiać wspaniałe fale napotykające skały przybrzeżne. Podobno ich rozbryzgi mogą sięgać 20-30 metrów wysokości, nie wiem na jakie my patrzyliśmy, ale z pewnością były imponujące.

niedziela, 26 maja 2013

Seltun - pola geotermalne.

Seltun to pole geotermalne znajdujące się w południowej części półwyspu Reykjanes, w okolicy Krysuvik. 

Krótki rys historyczny: Islandczycy Eggert Olafsson i Bjarni Palsson byli pierwszymi, którzy eksperymentowali z odwiertami w tym kraju. W roku 1756 użyli świdra pożyczonego z Królewskiej Duńskiej Akademii Nauk, by zbadać okolicę ciepłych źródeł w Krysuvik. Pierwszy odwiert sięgał około 10 m, podczas gdy drugi tylko 3 m, a już dotarli do żył z gorącą wodą. Po wyciągnięciu świdra z odwiertu, błotnista woda wystrzeliła na 1,5 m w górę, zatem udało im się stworzyć nowe gorące źródło. 

wtorek, 14 maja 2013

Kulinaria - islandzki przysmak legendarny- hakarl.

Już w pierwszych dniach pobytu na Islandii chcieliśmy się wczuć w klimat miejsca. Można to zrobić na kilka sposobów, my wybraliśmy terapię szokową :) Na pewno słyszeliście już legendy na temat rodzimego islandzkiego przysmaku. 


czwartek, 9 maja 2013

Wędrówka majowa w Sobiborskim Parku Krajobrazowym. // Sobibór Landscape Park expedition, May 2012.

Korzystając z cieplejszej pogody i wolnego weekendu 4-6 maja 2012, zebraliśmy się niewielką, jak to zwykle bywa, grupką i udaliśmy się w okolice Sobiborskiego Parku Krajobrazowego. W skład ekipy weszli: Sławek, Mojmir, ja, Plop i Bary. Sobibór leży we wschodniej części województwa lubelskiego, pomiędzy miejscowościami Włodawa i Wola Uhurska. Nie mieliśmy zaplanowanej konkretnej trasy, szliśmy dla samej przyjemności wędrówki przez podmokłe lasy i wzdłuż malowniczych tras uczęszczanych jedynie przez rowerzystów.

During warm and free weekend at 4-6 of May 2012, we went in a small group, as usual, to Sobibór Landscape Park. Our group consisted of Sławek, Mojmir, me, Plop and Bary. Sobibór is located in the eastern part of province Lubelskie, between villages Włodawa and Wola Uhurska. We haven't planned any specific route, we just wanted to walk and enjoy hiking through wetland forests and along lovely countryside trails.


niedziela, 28 kwietnia 2013

Gullfoss czyli "złoty wodospad".

Islandia obfituje w miejsca zapierające dech w piersiach jak i po prostu piękne, na łamach naszego bloga pragniemy przybliżyć czytelnikom niektóre z nich, zarówno te bardzo sławne i znane, jak również te, o których masy turystów jeszcze niewiedzą. Tym razem jednak kilka słów o miejscu zdecydowanie zapierającym dech w piersiach, jak również zdecydowanie znanym, a mianowicie wodospadzie Gullfoss.



środa, 24 kwietnia 2013

Przemarsz zimowy 11-12 luty 2012 Pogórze Przemyskie // Winter medieval expedition in Pogórze Przemyskie, February 2012.

W lutym zeszłego roku postanowiliśmy wybrać się na naszą pierwszą zimową wyprawę. Wraz z trzema towarzyszami: Sławomirem - naszym przewodnikiem, Niemirem i Waldemarem, dotarliśmy do wioski Rybotycze, gdzie obserwowani czujnie przez miejscowych, zostawiliśmy samochód na parkingu pod sklepem i wysłuchawszy kilku ostrzeżeń, że w nocy będzie bardzo zimno (co okazało się prawdą), ruszyliśmy w poszukiwaniu żółtego szlaku. 

In February 2012 we decided to go on our first winter expedition with early medieval equipment. Together with our three friends: Sławomir - our guide, Niemir and Waldemar, we got to a Rybotycze village, where watched carefully by some locals, we've left a car on a parking lot and after listening to a few warnings that night is going to be very cold (which turned out to be true), we set out in search of the yellow trail.



poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Promem na Islandię .

Zainspirowana wydarzeniami ostatnich dni, póki wspomnienia i refleksje mam na świeżo w głowie, postanowiłam stworzyć mały artykuł - poradnik dla osób, które postanowią wybrać się na Islandię promem. Czy to ze względu na obecność samochodu czy lęk przed lataniem, postanowiliście wybrać drogę morską na tą piękną wyspę. Cóż, wybraliście sposób nieco trudniejszy jak mi się wydaje. Nie ma jednak co rozpaczać, ponieważ od razu zaznaczę, że moje potyczki z przewoźnikiem w dużej mierze wyniknęły z tego, że próbowałam zamówić bilety na prom jeszcze przed jakimkolwiek sezonem (w styczniu), a zatem trudniej było się kontaktować z obsługą. Ważna kwestia: decydując się na prom, nie ma wyboru praktycznie wcale, ponieważ tą trasę obsługuje jedna firma przewozowa - Smyril Line na trasie Hirtshals (Dania) - Seydisfjordur (Islandia).



niedziela, 21 kwietnia 2013

Malowana wioska Zalipie // Painted village Zalipie.

Zalipie to mała wieś w Małopolsce, słynąca z tego, że od XIX wieku gospodynie zdobią chaty, studnie, zabudowania i płoty malowanymi kwiatami. Obecnie we wsi znajduje się około 20 malowanych chat, a w niektórych z nich można kupić ręcznie wykonane i malowane pamiątki.


wtorek, 9 kwietnia 2013

ISLANDIA - Gunnuhver pola geotermalne.

Korzystając z wolnego urodzinowego dnia, wybraliśmy się na wycieczkę po najbliższej okolicy, czyli po półwyspie Reykjanes, gdzie można znaleźć wiele ciekawych miejsc, a w tym geotermalne pola o nazwie Gunnuhver. Wiąże się z nimi pewna legenda.

sobota, 6 kwietnia 2013

ISLANDIA - Pierwszy kontakt.

Szczęśliwie dojechawszy, zaopatrzyliśmy się w internet i już możemy Wam pokazać Islandię naszymi oczyma :) Oto dosłownie kilka fotek wybranych z trasy od promu w Seydisfjordur do docelowego Hafnarfjordur.

Życzymy miłego oglądania (dla ułatwienia osobom nieznającym bloggera, po kliknięciu na zdjęcie otwiera się ono większe w osobnej galerii sterowanej strzałkami).

niedziela, 17 marca 2013

Relacja z planu filmowego "Cyril a Metoděj - apoštolové slovanů" cz. 2

Na scenach w skansenie spędziliśmy czas do środy, potem nadszedł czas lepszej zabawy, mianowicie trzeba było statystować w ataku Franków na Morawy. Tu niestety zabrakło już ról dla dziewczyn i praktycznie od czwartku do soboty nie miały już zajęć, część trochę pozwiedzała inne się poobijały, ale tak czy inaczej fajne to nie było. Większość z nas przywiozła jakiś sprzęt bojowy z kraju, w końcu chcieli wojowników do bitwy więc mieliby od razu uzbrojonych, no ale... I tutaj reżyser miał własną wizję tak więc wszystko co przywieźliśmy poza mieczami okazało się zbędne.




czwartek, 14 marca 2013

Relacja z planu filmowego "Cyril a Metoděj - apoštolové slovanů" cz. 1

Być odtwórcą historycznym to nie tylko noclegi w śniegu, żucie suszonego mięsa i wgięcia na hełmie po kolejnym festiwalu, czasem zdarzy się odmiana, na przykład rola w filmie. I o takiej właśnie odmianie będę tutaj pisał :)

fot. Ż. Bryczka do zadań specjalnych - mrrrr

wtorek, 12 lutego 2013

Zimowy test kolców na buty - raki.

Jak każdy mniej lub bardziej doświadczony odtwórca wie, historyczne buty są śliskie, a właściwie to bardzo śliskie! W niesprzyjających (zimowych na przykład) okolicznościach można więc mieć troszkę problemów przy utrzymaniu pozycji wertykalnej. Nasi przodkowie borykali się z podobnymi problemami i oczywiście znaleźli sposoby aby je rozwiązać. Sposobem potwierdzonym archeologicznie są raki i je postanowiliśmy przetestować.

źródło: http://www.netlabs.net/~osan/Mastermyr/ImageLib.html

poniedziałek, 11 lutego 2013

Wyprawa zimowa 2-3 luty 2013 - okolice Suwałk // Winter expedition to Suwałki.

Jakiś czas temu zostaliśmy zaproszeni przez naszych przyjaciół z „Pera Sudinoi” do siebie (czyli do Suwałk) na przemarsz historyczny. Jako że Suwalszczyzna oferuje piękne tereny, a przyjaciele szczerą gościnność, nie potrafiliśmy odmówić.

In february we've decided to visit our friends from group "Pera Sudinoi" in Suwałki and go to medieval expedition. Suwalszczyzna (part of north - east Poland) offers beautiful and wild area to hike, so we couldn't resist. 



sobota, 26 stycznia 2013

Rivendell, azjatyccy turyści i kompot z sambucus nigra :)

We wrześniu 2012 roku zrobiliśmy sobie małą eskapadę w Alpy szwajcarskie z zamiarem przetestowania w terenie pokrowców wojskowych na śpiwory. Po dwudniowej wycieczce do Grindelwaldu i na szczyt Schwarzhorn, postanowiliśmy odwiedzić zapowiadającą się bardzo malowniczo dolinę Lauterbrunnental.


czwartek, 17 stycznia 2013

Jadłospis Żywki i Mojmira - czyli co do jedzenia polecamy zabrać w podróż.

W tym artykule postaram się udzielić kilku porad na temat doboru artykułów żywnościowych na różnego typu wypady. Zasada jest podobna niezależnie od tego na jak długo planujecie się wybrać - weekend, dwa tygodnie czy dłużej. Chodzi o to, żeby nie nosić zbyt ciężkiego prowiantu ( wyjątkiem jest woda, której trzeba mieć zawsze taką ilość, żeby starczyła na sytuacje awaryjne), oraz zabierać ze sobą taką ilość żeby żywność nie psuła się łatwo.

fot. M.

środa, 16 stycznia 2013

czwartek, 3 stycznia 2013

środa, 2 stycznia 2013

Rozniecanie ognia metodą historyczną. Test plenerowy.

Ważnym elementem wypraw historycznych jest ognisko. Ogrzewa, daje światło i możliwość przygotowania ciepłego jadła. No ale żeby mieć ognisko to trzeba je najpierw rozpalić. Jako że wyprawa jest historyczna to i sposób rozniecania ognia też powinien być historyczny. Proste to może nie jest ale na pewno bardzo satysfakcjonujące.

Sakiewka z materiałami do rozpalania ognia.

wtorek, 1 stycznia 2013

Przemarsz historyczny cz. 5 - Pozostałe wyposażenie i sprzęt kuchenny.

Na początek mała dygresja: jest kilka rzeczy niezbędnych podczas wędrówki historycznej i sporo przydatnych. Od was zależy co i ile zabierzecie ze sobą. Wiem jedno - taką rzeczą nie jest krata piwa. Osobiście nie pochwalam zabierania na przemarsze dużych ilości alkoholu, w końcu to nie pierwsza lepsza impreza typu ochlej party. A niestety są osoby, które targają jako 2/3 ekwipunku puszki z piwem i dyszą na końcu pochodu ze zdziwieniem. Alkohol jest wskazany na wyprawie w dwóch przypadkach: tęgiego mrozu jako domieszka do wody w bukłaku, aby ta całkiem nie zamarzła oraz gdy wodę czerpiemy z niepewnego źródła jako środek odkażający.