czwartek, 18 lipca 2013

Relacja z pierwszego festiwalu wikingów w Reykjaviku. // Viking festival of Reykjavik "Ingólfshátíð" 2013.

13 lipca rozpoczął się pierwszy festiwal wikingów w Reykjaviku. Redakcja Światosława zagościła na tym wydarzeniu i postanowiła podzielić się z naszymi czytelnikami kilkoma wrażeniami z udziału.
 13th of July began with the first viking festival in Reykjavik. Editors of Światosław were participating in this event and decided to share our impressions with our readers. 

Pale które leżały na placu przez cały czas festiwalu mają symboliczne znaczenie i nawiązują zarówno do herbu Rejkiawiku jak i historii jego założenia.  W 874 roku  Ingólfur Arnarson wrzucił do morza dwa takie pale i postanowił osiedlić się tam gdzie woda wyrzuci je na brzeg.  Miejsce na którym wylądowały, nazwał Dymiącą Zatoką (Reykjavik) ze względu na obfitość gorących źródeł w okolicy.


Zacząć należy od faktu, że przeciętnemu człowiekowi Islandia kojarzy się z krajem wikingów, gdzie ta wikińskość będzie się dość mocno i często objawiać, w postaci imprez historycznych również. Nic bardziej mylnego! Owszem, Islandczycy są bardzo dumni ze swoich przodków i faktu, iż w niemal niezmienionej formie zachowali ich mowę, ale na rekonstrukcję historyczną się to już nie przekłada. Właściwie to do tej pory na Islandii odbywał się tylko jeden festiwal historyczny -choć jest to bardzo mylące określenie- w roku, w położonym nieopodal Reykjaviku Hafnarfiordur, o czym będzie można przeczytać w oddzielnej relacji. Jarl grupy Einherjar, z którą utrzymujemy przyjacielskie kontakty postanowił zmienić ten stan rzeczy i dużym nakładem sił przy skromnych środkach postanowił zorganizować własną imprezę w stolicy.
To co udało mu się osiągnąć można porównać ze średnim pokazem przy okazji jakichś dożynek w Polsce, lecz jak na warunki Islandii jest to bardzo wiele. Na festiwalu poza gospodarzami wspomaganymi przez jednego Amerykanina zjawiła się jeszcze grupa wikingów z angielskiego Jorwiku, w której skład wchodziła Litwinka, Drużyna Grodów Czerwieńskich z Polski w sile jednej niewiasty i dwóch wojowników, z których jeden urodził się na Łotwie, była też jedna pani z Australii i hiszpański historyk oraz islandzko-amerykański rzeźbiarz. Liczbę uczestników można szacować na około 30 osób, więc towarzystwo było nadzwyczaj międzynarodowe jak na tak małą grupę. Do walki wyszło około 12 wojowników, nie jest to oczywiście wiele, ale warto podkreślić, że przynajmniej zaprezentowali jako taki poziom umiejętności w posługiwaniu się bronią.
Iceland is the land of vikings and we thought there will be vikings everywhere, including many historical events and festivals, but we were wrong. Icelanders are very proud of their ancestors and the fact that they preserved old viking language almost without any changes, but somehow it doesn't work with historical re-enactment. So far there was one big viking festival in Iceland a year, in town near Reykjavik - Hafnarfjordur, you will read about this in other post, soon. Jarl of Einherjar group decided to change that situation and with a huge effort and much smaller budget, he organised another festival in the capital city.


Mroku na imprezie nie brakowało, przede wszystkim były problemy z historycznym obuwiem lecz i tarcze pozostawiały wiele do życzenia. Na usprawiedliwienie napiszę że jest to pierwszy festiwal organizowany przez tą drużynę i szczerze liczę że do kolejnego nadrobią przynajmniej część niedociągnięć.

Impreza rozpoczęła się z lekkim poślizgiem około 12.15 od krótkiej walki dla przyciągnięcia widzów, których nie było zbyt wielu przez warunki pogodowe. Potem nastąpiło oficjalne otwarcie i wciągnięcie na maszt flagi z pierwszym, niemalże zapomnianym godłem Rejkiawiku, uświetnione obrzędami i przemowami.
Na miejsce festiwalu został wybrany park w pobliżu ratusza, trochę drzew (kto był na Islandii ten zrozumie jak to wiele) i miękka trawka pod nogami. Rozstawionych zostało tam 7 namiotów, w których znaleźliśmy schronienie i miejsce do rozłożenia kramu. W kolejnym namiocie można było kupić biżuterię wykonaną z miejscowych skał, a w innym tarcze czy drewniane mieczyki dla dzieci. Na szczególną uwagę zasługiwał namiot postawiony odrobinę na uboczu. Był to namiot pamięci, w środku stał stolik z hełmem i tarczą Ingolfura, przedwcześnie zmarłego drużynnika Einherjar. Przed namiotem w ciągu całego festiwalu, niezależnie od pogody zaciągnięta była warta sprawowana przez uzbrojonego wojownika, strażnik zmieniał się co około pół godziny.
Festival started around 12.15 with a short fight show to bring people attention, there weren't many people because of the rain. After that, the official opening started and a flag with the oldest sign of Reykjavik was pulled on a mast. Festival opening was also celebrated with speeche and rites. Festival took place in the center of the city in a nice looking park with a lake, trees gave us beautiful background and soft grass was very nice under our feet. There were 7 tents to give us shelter and place for our equipment and things for sale, visitors could buy handmade medieval things, handmade beads with volcanic ash, shields or wooden toy swords. But there was one tent which was very speciall - a bit on a side, guarded all the time. It was a memorial for Ingolfur, a member of Einherjar who died prematurely.




Plan nie był zbyt napięty, ale też nie było nudy, najpierw około 13-tej wojownicy zaprezentowali trochę walki (tradycyjnie kręgi i małe starcia linii) na specjalnie wyznaczonym do tego polu ogrodzonym liną, potem Grody Czerwieńskie pokazały turystom jak walczyć nożem. Zaprezentowaliśmy pokaz treningowej walki zakończony pojedynkiem do 5 trafień, który całkiem przypadł widowni do gustu, po nas sił spróbowało dwóch Islandczyków, pomimo braku umiejętności nadrabiali zapałem i też wyglądało to całkiem przyjemnie dla oka, zwłaszcza od momentu, w którym jeden oberwał w luk brwiowy i polała się skromna ilość posoki :)
Potem znowu pokaz walki, niestety w angielskim stylu po, którym Amerykanin zyskał kilka szwów i skromny wstrząs mózgu, źle zasłonił się przed toporem i cios, który, by go nie trafił zjechał po mieczu. Znowu trochę krwi i zdrowy ubaw dla mnie, natomiast jęk i zgrzytanie zębów wśród bardziej wrażliwej części uczestników. Następnie odbył się skromny turniej (prawdopodobnie pierwszy na Islandii) nagrodą było 10 piw, a zwycięzcą został wasz sprawozdawca, drodzy Czytelnicy :)
Schedule of the festival wasn't very busy, but there was no time for boredom. There was some fight shows on the specially prepared field, knife fight show presented by Grody Czerwieńskie, there was some blood, a lot of fun and the very first in Iceland - sword fight competition with a 10 beers prize, and the winner is writing this for you my dear Readers :)


Walka na noże treningowe w wykonaniu Islandczyków.



Dostaliśmy do dyspozycji jeden z namiotów w którym wystawiony został nasz skromny kramik. Nie zapomnieliśmy również o podkreśleniu skąd pochodzimy i jaką drużynę reprezentujemy na obczyźnie :) 
Inną atrakcją był gra w kubba, przed namiotami ustawiono potrzebne elementy i gra toczyła się niemal przez cały festiwal angażując na zmianę rekonstruktorów lub turystów. Warto tu dodać, że tradycja gry w kubba jest na Islandii ciągle żywa, dość łatwo spotkać w słoneczne dni rodzinę lub grupę dzieci, która gra sobie w ogródku.
Another attraction was a kubb game, vikings and visitors were playing almost all the time. The kubb game is still popular in Iceland and it is quite easy to see whole families playing in their gardens during good weather.


Część oficjalna trwała do 18-tej potem rekonstruktorzy przenieśli się do baraku będącego siedzibą Einherjar i tam toczyła się część nieoficjalna którą my sobie odpuściliśmy.
An official part of festival has ended at 18.00 and then vikings went to the Einherjar hall to the feast.





Drugi dzień festiwalu okazał się znacznie łaskawszy pod względem pogodowym, co zaowocowało pojawieniem się masy zwiedzających (nie brakowało i Polaków). Podstawowymi atrakcjami znowu były walki i kubb, ale tym razem program został wzbogacony o islandzkie koniki. Pod Rejkiawikiem znajduje się stadnina koników przyuczanych do występowania w filmach (brały na przykład udział w ekranizacji Gry o Tron), czyli nie boją się one ani odgłosów broni, ani strojów. Na festiwal zawitały 3 koniki wraz z ich hodowcą. Szybko ustawiła się do nich długa kolejka dzieci i nie tylko, by móc się na nich przejechać. Byłem jedną z osób, które oprowadzały koniki z dziećmi i dzięki temu mogłem też sobie pojeździć samemu (bez nikogo, kto by konika prowadził za uzdę) i to była zdecydowanie najlepsza część festiwalu dla mnie.
Second day of the festival was sunny, so many more people showed up. Again the main attractions were fight shows and kubb, but this day visitors (mostly kids) could also ride on icelandic horses. They were specially trained to play in a movies (Game of Thrones) so they weren't scared of weapon sounds and strange outfits.

fot.  Roman Gerasymenko
fot. Roman Gerasymenko
Siedziba drużyny od zewnątrz. 
Siedziba drużyny od wewnątrz, w tych, dość komfortowych warunkach nocowali angielscy wikingowie którzy przybyli na festiwal.

Na pierwszym planie widzimy panią z Australii która również na imprezę zawitała.


Koniecznie należy wspomnieć o tym, że odtwórcy po festiwalu nie zostali olani, a wręcz przeciwnie. Poza wieczorno-nocną biesiadą została dla nich też przewidziana wycieczka. W poniedziałek chętni zapakowali się w prywatne auta i zostali obwiezieni po miejscach związanych z historią islandzkich wikingów. Pomysł wycieczek jako podziękowania za przyjazd na festiwal będzie kontynuowany na przyszłych edycjach festiwalu, gdyż jest on planowany jako impreza cykliczna. 
After the festival host group organised a trip for their guests, in Monday they visited places connected to icelandic vikings and sagas. An idea of making such a trips to thank for coming to Iceland will be continued.

fot. Roman Gerasymenko



Pierwszym z punktów wycieczki było odwiedzenie miejsca śmierci Snorriego Sturlusona, autora Eddy prozaicznej, historii nordyckich władców  Heimskringla i prawdopodobnie sagi o Egilu.

Rekonstrukcja domu w którym urodził się Leif Eiriksson, pierwszy biały który dotarł do brzegów Ameryki Północnej.















Na koniec zapraszamy do obejrzenia filmików z festiwalu:



1 komentarz:

  1. Hej, fajna, ciekawa relacja, tylko jedna drobna kwestia - nic dziwnego że u Skandynawów tradycja gry w kubb jest "wciąż" żywa - ta gra w formie jaką znamy i praktykujemy powstała w latach 90. w Skandynawii;) Nie dogrzebałam się niczego sensownego na temat jej wcześniejszej obecności, jakby komuś poszło lepiej to chętnie zobaczę. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń