wtorek, 28 października 2014

Tajlandia - Ayutthaya, rowerowy rajd po świątyniach i latające psy.

Ayutthaya leży 80 km na północ od Bangkoku i była naszym kolejnym celem podróży. Miasto powstało w połowie XIV wieku i dzięki dogodnej lokalizacji szybko stało się ważnym ośrodkiem handlowym ze szlakami do Chin i Indii. Już w XV wieku tutejsi władcy opanowali większość terytorium dzisiejszej Tajlandii i zachowali niezależność polityczną aż do roku 1767, kiedy miasto zrujnowały wojska birmańskie. Później wspaniałe budowle popadały w ruinę i zarastały dżunglą, ale nadal robiły wrażenie i były inspiracją dla architektów wznoszących pałace w Bangkoku.

sobota, 25 października 2014

Bangkok cz. 3 - Chińska dzielnica Bangkoku - Chinatown.

Walentynki spędziliśmy w chińskiej dzielnicy (to to były walentynki??- przyp M.). Po niezwykle kreatywnej jeździe tuk-tukiem (wciskanie się między samochody, wymijanie na centymetry, zawracanie niemal w miejscu, szaleńcza jazda po prostkach) wysiedliśmy przy innej świątyni niż wskazaliśmy - norma. (Pierwszy raz widzieliśmy na oczy taki przybytek, więc dość dokładnie się poprzyglądaliśmy, masa zdobień, rzeźb, posągów, kadzideł, świec i ludzi tworzyła bardzo dynamiczny i kolorowy krajobraz, który usiłowaliśmy utrwalić na zdjęciach. Czynności religijne wykonywane przez obecnych w świątyni były i w większości nadal są całkowicie dla nas niezrozumiałe więc tym bardziej ciekawe. Coś tam kojarzyliśmy z kadzidełkami, dobre i to na początek - przyp. M.) 


wtorek, 21 października 2014

Bangkok cz. 2 - Grand Palace, Odpoczywający Budda, Szmaragdowy Budda, w ogóle dużo Buddów :)

Następnego dnia, z postanowieniem, że nie damy się naciągnąć na kolejne historie o demonstracjach i kataklizmach, ruszyliśmy w kierunku Grand Palace z ogromnym kompleksem świątynnym i oczywiście pałacem. "Uczynni" kierowcy tuk- tuków ostrzegali nas, że rano w pałacu są jakieś ceremonie tylko dla miejscowych i nie wejdziemy, że lepiej z nimi na wycieczkę po targu na wodzie itd, ale twardo obstawaliśmy przy swoim i naturalnie na miejscu pod pałacem zastaliśmy zwyczajne tłumy zwiedzających. (Zwiedzać wolno tylko w odpowiednim stroju, czyli żadnych odsłoniętych ramion i cycków na wierzchu, długie spodnie, koszulka z co najmniej krótkim rękawem to minimum, w razie czego odpowiednie ubrania można wypożyczyć za kaucją, chyba 1000 bahtów - przyp. M) 


czwartek, 16 października 2014

Bangkok cz. 1 - pierwsze wrażenia, Khao San Road,

Po pół roku na Islandii, gdzie zarabialiśmy na całkowicie odmienną podróż, tygodniach planowania i kompletowania wyposażenia - praktycznego i lekkiego, szukaniu lotów i załatwianiu formalności...

Dotarliśmy do Bangkoku! Był to pierwszy z wielu ekscytujących przystanków w naszej trzymiesięcznej podróży po Azji południowo - wschodniej. Ekscytujący tym bardziej, że wspominam go jako skok na główkę z zamkniętymi oczami. Z lutowej szarugi, paskudnej jak tylko u nas może się ona objawić, do tętniącej życiem, parnej i egzotycznej krainy - trochę jak zmysłowy elektrowstrząs :)

Droga z perspektywy tuk - tuka.

wtorek, 14 października 2014

Przemarsz historyczny do grodziska Wołyń.

"Jesień nastała ciepła i niespokojna, brak deszczu sprawił, iż Bug w tym roku był wyjątkowo płytki. Okoliczni kmiecie co rusz mówili o jakichś obcych kręcących się wzdłuż granicznej rzeki. Zaniepokojony grododzierżca Wołynia wysłał więc kilku tarczowników, by pieszo przepatrzyli co to za ludzie niepokoją poddanych króla Bolesława." 

fot. Jacek