wtorek, 28 stycznia 2014

Zdziechowice, rodzinne strony w obiektywie.

Dzięki podróżom poznajemy nowe miejsca i ludzi, wiele z nich postrzegamy jako egzotyczne biorąc sobie za punkt odniesienia nasze rodzinne strony. Taki własnie punkt odniesienia chciałbym w tym wpisie zaprezentować. Są to zdjęcia z mojej rodzinnej miejscowości, która pomimo braku wspaniałych zabytków i nadzwyczajnej topografii potrafi zaskoczyć i zauroczyć. Aby dostrzec urodę tego miejsca, czasem trzeba się mocno pochylić lub przespacerować się przez gęste krzaki, lecz warto to zrobić. Zdjęcia, które tutaj wybrałem przedstawiają tylko te fragmenty Zdziechowic, które uważam za interesujące.
 

środa, 22 stycznia 2014

Smederevska Jesień czyli w serbskiej gościnie.

W końcu przyszła pora, aby dotrzeć do Smedereva czyli miejscowości, w której miał odbyć się festiwal na który zostaliśmy zaproszeni. Do miasta dotarliśmy stosunkowo wcześnie, bez większych kłopotów udało nam się odnaleźć twierdzę, w której miała odbyć się cała impreza, a następnie... nie mieliśmy zielonego pojęcia co ze sobą zrobić. 
Serbskiej ekipy jeszcze nie było, nikt nic o nas nie wiedział, a my nie wiedzieliśmy co do nas należy. Zabraliśmy ze sobą poza sprzętem bojowym także obozówkę. Dwa namioty, skóry i koce na nocleg, trochę garów... Nie bardzo wiedzieliśmy jak taki festiwal może wyglądać w Serbii, więc założyliśmy, że przygotujemy się jak na polski. Rozglądaliśmy się za miejscem, w którym powstanie średniowieczny obóz, ale nigdzie nie było wyznaczonego miejsca, nie znaleźliśmy tez nikogo kto chociażby słyszał, że taki ma powstać. Postanowiliśmy uzbroić się w cierpliwość i rozpocząć przygotowania, przebraliśmy się więc w historyczne stroje, ja wybrałem się na dłuższy spacer poza mury w poszukiwaniu badyli, na których można by rozstawić namioty i powoli zaczęliśmy się zapoznawać z otaczająca nas rzeczywistością.


poniedziałek, 20 stycznia 2014

Kulinaria - uczłowieczanie zupki chińskiej.

To będzie artykuł dla tych z Was, którzy nie do końca czują się zachęceni perspektywą kilku dni o suchym prowiancie i bez "prawdziwego jedzenia", przez co wiele osób rozumie tradycyjny ciepły posiłek, bez którego dzień się nie liczy ;). Studenci też się pewnie ucieszą. Może wyważam otwarte drzwi i odkrywcza nie jestem, a każdy doświadczony globtroter powie Wam to samo, tylko mądrzej, ale w razie gdybyście pod ręką takiego mentora nie mieli, opiszę kilka naszych sposobów na godziwe jedzenie w warunkach koczowniczych.

fot. M. Alpejskie śniadanie - zupka, pikantne mini-kabanosy, cebula i ser wędzony.

Relacja z planu filmowego "Cyril a Metoděj - apoštolové slovanů" cz. 3 Żywia w Podoborze.

Skoro relacja Mojmira dobiegła już końca, ja postaram się szybko zdać sprawę z ostatniego, póki co dnia zdjęciowego z udziałem statystów. W niedzielę 3 marca część ekipy filmowej rozdzieliła się i z samego rana pojechała ze Skansenu w Modrej na samą północ Czech - w krainie zwanej przez nas Zaolziem, która kiedyś była częścią Śląska Cieszyńskiego, a w dawnych czasach należała do ziem plemienia Gołęszyców, znajduje się obecnie rekonstrukcja ich grodziska. Leży ona nieopodal wioski Chotebuz - Podobora i w sezonie letnim jest udostępniona do zwiedzania. Jako, że z głównego planu filmowego zmyłam się w piątek, miałam jeden dzień w domu na doprowadzenie się do porządku i w niedzielę z nowym zapałem wyruszyłam tuż za czeską granicę. Byłam w tej komfortowej sytuacji, że mieszkam niedaleko Cieszyna i dojazd na plan zajął mi jakiś kwadrans :) Po drodze spotkałam się z resztą polskiej ekipy, która miała brać udział w zdjęciach, czyli Angeliką i Tomkiem oraz naszym niezawodnym menago Jaroslavem.


Białowieski Park Narodowy.

W lipcu 2011 roku będąc na Podlasiu przy okazji festiwalu w Drohiczynie, postanowiliśmy nie zmarnować okazji i pozwiedzać tą malowniczą i czystą część naszego kraju. Nie zastanawiając się zbyt długo, wylosowaliśmy z mapy Białowieski Park Narodowy - miejsce unikalne i magiczne.


Jaskinia Magura - Bułgaria // Magura cave - Bulgaria.

Magura znajduje się w północno - zachodniej części Bułgarii, jakieś 1,5 km od wsi Rabisha i niedaleko miejscowości Belogradczik (słynącej z wspaniałej twierdzy). Jest to jedna z największych jaskiń Bułgarii, wytyczonymi ścieżkami wędruje się około 2,5km. 
Magura słynie z malowideł naskalnych przedstawiających myśliwych oraz zwierzynę, sceny religijne oraz rozmaite symbole, wykonane za pomocą barwników mineralnych i odchodów nietoperzy. Najstarsze przedstawienia datuje się na późny neolit, a jedno z malowideł z tego okresu interpretuje się jako kalendarz solarny, najstarszy dotąd odkryty w Europie. Malowidła w jaskini są wyjątkiem na skalę całego półwyspu bałkańskiego, co tłumaczy ograniczony do nich dostęp dla turystów. My niestety także nie mieliśmy okazji zobaczyć ich na żywo, a jedynie na fotografiach. Poza malowidłami w grocie odnaleziono liczne kości m.in. niedźwiedzia jaskiniowego i hieny jaskiniowej.

Półwysep Snæfellsnes część zachodnia.

Druga część relacji z krótkiego (z powodu fatalnej pogody) wypadu na półwysep Snaefellsnes. Po odwiedzeniu krateru Eldborg i wspaniałych kąpielach w dzikich gorących źródłach, ruszyliśmy na zachód półwyspu w kierunku osad Arnarstapi i Hellnar, gdzie planowaliśmy spędzić kilka dni i zwiedzić okoliczne ciekawe miejsca. Korzystając z jednego dnia naprawdę ładnej pogody wybraliśmy się specjalnie na zwiedzanie plaż na północnym wybrzeżu półwyspu, z nadzieją, że może uda nam się zobaczyć foki.

Szczyt Stapafell

Kulinaria - miękkie podpłomyki z krainy na dalekiej północy.

Tak jak zapowiedziałam, po przetestowaniu w terenie podpłomyków z nowego przepisu, zamieszczam śmiesznie prosty przepis. Podpłomyki wytrzymują bez szwanku do czterech dni, owinięte w lnianą szmatkę, zachowują walory smakowe i miękkość.


Serbia. Czyli jak trafiliśmy na Bałkany.

Słów kilka jak doszło do tego, że zwiedziliśmy kawałek Serbii. Pod koniec wakacji 2012 skontaktował się z nami znajomy powiązany z organizatorem licznych imprez, w tym historycznych, na zamku w Chudowie. Na przestrzeni lat, dzięki tym imprezom poznał ekipę serbskich miłośników średniowiecza, którzy kilkakrotnie zjawiali się na chudowskich ziemiach. Postanowili zrewanżować się zaproszeniem na własną imprezę i właśnie z takim zaproszeniem zadzwonił do nas Gniewomir. Nie namyślając się długo (w zasadzie wcale), zorganizowaliśmy eskapadę. Jak tu odmówić, koszty przejazdu pokrywał organizator, na miejscu czekała nas nowa kultura i doświadczenia oraz całkowicie nieznane krajobrazy i zabytki!

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Z Reykjaviku do Seydisfjordur cz. 5 - w Kryształowej Dolinie czyli ostatnia przygoda na Islandii.

Poprzednią relację skończyłem na punkcie, w którym mieliśmy wyruszyć do miejsca godnego, by w nim przenocować... Znaleźliśmy takie na mapie. A tak poważnie, to wybraliśmy na chybił-trafił jakąś dolinkę, bo według mapy miał być w niej wodospad, o którym wiedzieliśmy tylko tyle że jest. Nie mieliśmy lepszego pomysłu gdzie się ruszyć na popołudnie i nocleg, więc wybór był dość przypadkowy, ale niezwykle udany.

niedziela, 5 stycznia 2014

Przędzy barwnej nić - nasze wrażenia z wystawy w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli.

Niedawno informowaliśmy o mającym nastąpić otwarciu wystawy na temat przędzenia, barwienia, haftowania i koloru w kulturze ludowej regionu lasowiackiego. Nasza wizyta w Muzeum była więc tylko kwestią czasu...