środa, 30 marca 2016

Wodzenie Judosza po Skoczowie.

Skoczów jest niewielkim miasteczkiem leżącym na Śląsku Cieszyńskim mogącym pochwalić się kilkusetletnią historią, ale nie tylko. W Skoczowie kultywuje się pewną ciekawą tradycję nazywaną "wodzeniem Judosza" i jest to ostatnie miejsce w Polsce, w którym ta tradycja ostała się do dnia dzisiejszego. Na czym ona polega? Otóż w Wielki Piątek i Wielką Sobotę ulicami Skoczowa prowadzona jest słomiana kukła symbolizująca nowotestamentowego Judasza.

niedziela, 27 marca 2016

Turki czyli wielkanocna straż grobowa z Woli Rzeczyckiej.

Wola Rzeczycka jest niewielką miejscowością leżącą na północy Podkarpacia, w gminie Radomyśl nad Sanem. Ani ona ładniejsza niż okoliczne wioski, ani brzydsza, ot zwyczajna miejscowość w południowo-wschodniej Polsce. Niezwyczajna jest natomiast kultywowana w niej tradycja wielkanocnej straży grobowej zwanej Turki. Zwyczaj ten przywędrował do Woli z pobliskiego Radomyśla w dwudziestoleciu międzywojennym. W tym okresie powstał w Woli Rzeczyckiej nowy kościół i parafia pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. W 1924 roku za sprawą Stefana Wydry przy parafii został zorganizowany oddział straży tureckiej.

czwartek, 24 marca 2016

Turki czyli wielkanocna straż grobowa z Radomyśla nad Sanem.

Nasza piękna ojczyzna obfituje w wiele mniej lub bardziej barwnych tradycji lokalnych, wiele z nich przegrywa z "nowoczesnością" i powoli odchodzi do lamusa, są jednak takie, które wciąż trzymają się mocno i cieszą się dużą popularnością w lokalnych społecznościach. Jedną z nich jest wielkanocna straż grobowa pełniona co roku przy symbolicznym grobie Jezusa przez młodzież z Radomyśla nad Sanem.

niedziela, 20 marca 2016

Jare Gody 2016 w osadzie warownej Białogród.

English version on the end.

Jak co roku, postaraliśmy się chociaż na chwilę wyrwać do pobliskiego Białogrodu, żeby uczestniczyć w radosnych obchodach nadejścia wiosny. Tegoroczne święto miało dla nas jednak szczególne znaczenie, jako że po raz pierwszy pojechaliśmy we troje. Była to pierwsza historyczna impreza naszego 5- tygodniowego synka Radosza.


niedziela, 6 marca 2016

Lovina cz. III - Polowanie na delfiny.

Dzisiaj, to jest 20 kwietnia 2014 roku zerwaliśmy się wczesnym rankiem, spakowane plecaki czekały już w kącie namiotu, wystarczyło zarzucić je sobie na plecy i byliśmy gotowi. Czekał nas w końcu wielki dzień, spotkanie z delfinami, największa atrakcja turystyczna w ofercie Loviny, niesamowita przygoda. Niecierpliwie czekaliśmy na faceta, który miał nas zabrać na tak niesamowitą wycieczkę. Zjawił się po kilkunastu minutach czyli koło szóstej, razem ze swoim kolegą. Do łódki cumującej przy plaży przed Kalibukbuk dotarliśmy na motorkach za ich plecami. Tam zostaliśmy przekazani pod opiekę kapitanowi.

wtorek, 1 marca 2016

Lovina cz. II - Rafa Koralowa.

Dzień 19 kwietnia był dla nas dniem spokojnym. Bez pośpiechu wygrzebaliśmy się z namiotu i ruszyliśmy na śniadanie. Upatrzyliśmy sobie bardzo sympatyczną knajpkę po drodze nad morze, w której żywiliśmy się przez cały nasz pobyt na Lovinie. W ramach programu lojalnościowego dla klientów, dostaliśmy darmową herbatkę i kilka minut sympatycznej pogawędki z właścicielem. Facet miał na imię Putu, nosił sarong i ziarenka ryżu przyklejone na środku czoła, do tego mówił o sobie "święty człowiek", nie to żeby w czymś przypominał Franciszka z Asyżu, po prostu opiekował się pobliską świątynią. Trzeba przyznać, że miał dobry kontakt z klientami, świetnie gotował i chodził wiecznie uśmiechnięty więc zaglądnie do jego knajpki było czystą przyjemnością.