niedziela, 25 stycznia 2015

Podwodny świat wysp Mu Ko Surin cz. III

Kolejny dzień na wyspie Surin (konkretnie 1 marzec) oznaczał kolejny dzień nurkowania. Po śniadaniu złożonym z krakersów i konserwy ruszyliśmy do wody. Już na starcie się nam poszczęściło, bo znaleźliśmy murenę. Była dość mała, na oko miała około 5 cm średnicy, ale i tak nie wyglądała na przyjaźnie nastawioną. Na mój widok zaczęła szczerzyć zęby dając mi jasno do zrozumienia, że jeśli zbliżę się za bardzo to stracę palec. Z grzeczności nie sprawdziłem czy tak się stanie w istocie i zdjęcia robiłem z bezpiecznego (w moim mniemaniu) dystansu.


niedziela, 18 stycznia 2015

W wiosce Mokenów. Plemię morskich cyganów w zderzeniu z cywilizacją.

Wyspy Surin to nie tylko piękna woda i dżungla. Jest tam jeszcze jedno miejsce warte odwiedzenia, choć cieszące się mniejszą popularnością od raf koralowych. Jest nim wioska Mokenów. Nazywanych też Morskimi Cyganami ze względu na koczowniczy tryb życia jaki prowadził ten lud do niedawana, lub gdzieniegdzie jeszcze prowadzi. Gdy tylko dowiedzieliśmy się o możliwości wprawy tam, od razu się na nią zdecydowaliśmy.


poniedziałek, 12 stycznia 2015

Podwodny świat wysp Mu Ko Surin cz. II

Tego dnia postanowiliśmy wypłynąć na nurkowanie łodzią. Na rejs trzeba się było zapisać wcześniej w specjalnym dzienniku (my zrobiliśmy to poprzedniego dnia) i stawić o wyznaczonej porze (9.00 lub 14.00, rejsy były dwa razy dziennie) na plaży, na której nas wysadzono po przypłynięciu. Cena to 100 bahtów od osoby. Park dysponuje w zasadzie wszystkim czego potrzeba do nurkowania, można sobie wynająć płetwy i maski do nurkowania, jest nawet książka ze zdjęciami ryb spotykanych na miejscowej rafie.

wtorek, 6 stycznia 2015

Obchody Jule i Szczodrych Godów w osadzie białogrodzkiej.

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że udało nam się w tym roku uczestniczyć w obchodach świętowania zimowego przesilenia. Złożyło się tak, że mogliśmy dotrzeć do pobliskiego Białogrodu, co wcale nie było takie pewne.
Jako, że zgromadzone towarzystwo wyznaje bogów tak skandynawskich jak i słowiańskich odbyły się dwa obrzędy, a każdy mógł dowolnie uczestniczyć, w zależności od wewnętrznej potrzeby. Po zmroku, gdy potrawy na ucztę były już gotowe - obrzędowy gulasz perkotał w kociołku, mięso uwędzone, a słodkości rozłożone na tacach - zgromadziliśmy się w centrum osady, by pójść na miejsce obrzędu.


niedziela, 4 stycznia 2015

Podwodny świat wysp Mu Ko Surin cz. I

"To jest ta bajka, którą mamy w głowach. Piasek drobny jak mąka, szumiąca palma, żółw przepływający leniwie obok i jasnoturkusowa woda wokół." Tak Tomasz Michniewicz pisze w jednym z artykułów o Karaibach, ale wypisz wymaluj jest to opis tego co zastaliśmy na Surin.

Rankiem okazało się, że chętnych na rejs na Surin wcale nie jest tak mało. Dostaliśmy wstążki, które trzeba było przymocować na plecaki, buty powędrowały do wora i boso wsiedliśmy na łódź. Ledwo się tam pomieściliśmy, nasze wątpliwości co do nieopłacalności promu dziwnie dzięki temu wzrosły.


czwartek, 1 stycznia 2015

Port, o którym zapomniał świat.

Poprzedni park narodowy udało nam się w miarę sprawnie obskoczyć, więc trzeba się było dostać do kolejnego czyli na Mu Ko Surin.
Najpierw trzeba się było wyrwać z Khao Sam Roy Yot, wyszliśmy rano na stopa i dość szybko złapaliśmy pierwszą podwózkę, potem drugą, potem trzecią.... Tyle, że trasa którą jechaliśmy w żaden sposób nie pasowała nam do trasy, którą chcieliśmy jechać. Z paki auta dobrze było widać na przykład morze, które nie powinno znajdować się tak blisko według naszych założeń trasy.