piątek, 21 czerwca 2013

ISLANDIA - Reykjanesta.

Oto kolejna z naszych małych wycieczek w dzień wolny od pracy. Pewnego majowego dnia (musicie uwierzyć na słowo, ponieważ zdjęcia raczej tego nie potwierdzą) udaliśmy się na mały wypad na najbardziej na południe wysuniętą część półwyspu Reykjanes - Reykjanesta. 

Pogoda uraczyła nas chyba wszystkimi formami przejściowymi od słońca po śnieg - w tym mżawka, grad i deszcz. Za to mogliśmy podglądać mewy z całkiem bliska, zerkając na nie ze szczytu klifu oraz podziwiać wspaniałe fale napotykające skały przybrzeżne. Podobno ich rozbryzgi mogą sięgać 20-30 metrów wysokości, nie wiem na jakie my patrzyliśmy, ale z pewnością były imponujące.







Klocki małego olbrzymka.

Na tym kamyku znajduje się spora kolonia ptaków morskich, nie wiem  jak one tam wytrzymują przy takim wietrze i orzeźwiających rozbryzgach...
Mojmir pro podglądacz.







Chwila z gradem.
Wrak łodzi, oczywiście od razu zakwalifikowany jako "zdatny na nocleg".




Biegus morski jak się okazało po zdobyciu przewodnika po ptakach islandzkich.

Trochę lawy tu i tam...

















Chwila śniegu.
Chmura ze śniegiem przeszła dalej i już słońce :)
Koziołkująca na wietrze mewa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz