piątek, 26 sierpnia 2016

Mojmir na alpejskich szlakach - Ku lodowcom. Cz I

Kolejna sobota zamajaczyła mi na horyzoncie, cóż by tu z nią począć? Może by tak kieliszek wódki i telewizja wieczorem, a kac rankiem? Perspektywa wydała mi się na tyle kusząca, że z niej nie skorzystałem. Zamiast tego spakowałem plecak i z rana ruszyłem w kierunku Chamonix. Języki lodowców spływające ze zboczy gór działały na mnie niemalże hipnotycznie podczas codziennych dojazdów do pracy. Czułbym się chory i niespełniony, gdyby nie udało mi się ich zobaczyć z bliska, a bardzo nie chciałem się czuć chory, niespełniony też nie. Nie było więc innego wyjścia, niż zaplanować sobie wyjście w kierunku lodowców. Rzut oka na mapę (taki w przenośni) wystarczył, żeby znaleźć pierwszy punkt wycieczki, reszty nie planowałem bo i po co?

czwartek, 18 sierpnia 2016

Mojmir na alpejskich szlakach - Le Brevent.

Złożyło się przypadkiem i to w dodatku nieplanowanym, że wylądowałem we Francji, a konkretniej w Alpach nieopodal Chamonix (takie francuskie Zakopane). Wprawdzie trafiłem tam do pracy, ale nie byłbym sobą, gdym nie wykorzystał wolnego od obowiązków służbowych końca tygodnia na jakąś włóczęgę. Tak się przykro ułożyło, że większość górskiego ekwipunku została mi w Szwecji, może nie większość, ale wysokie buty, porządna latarka, pałatka i plecak piechoty górskiej na pewno. Musiałem więc kombinować, żebym miał w czym i z czym się na okoliczne pagórki wybrać. Spakowałem się więc w stary, wysłużony na azjatyckich bezdrożach plecak, wrzuciłem do niego śpiwór i goreteksowy pokrowiec na niego, papu, trochę ubrań i plastikowe wory na śmieci i już byłem gotowy do drogi. Prawie...

czwartek, 11 sierpnia 2016

Na rajskiej wyspie - Gili Kondo cz. II

Po nieszczególnie przespanej nocy przywitał nas śliczny poranek na tropikalnej wyspie. Po lekkim śniadaniu zabraliśmy się za poznawanie miejscowej rafy koralowej. Żywia dość krótko wytrzymała w wodzie, ja natomiast odkryłem w sobie duszę foki i moczyłem się prawie trzy godziny. Z wody jak zwykle wygoniło mnie dopiero zbliżające się południe. Udało mi się przy tym przekonać, że opowieści o nasadzaniu tutaj rafy koralowej są prawdziwe. Sadzonka koralowca wygląda dość prosto. Betonowa płytka z metalową, ustawioną pionowo rurką pośrodku, do której przymocowuje się kawałek koralowca z żywymi polipami. Potem wrzuca się taką do wody i czeka aż urośnie.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Żerków 2016 czyli znów na Ulfowisku.

Sezon 2016 wypadł nam nadzwyczaj ubogo jeśli chodzi o wyjazdy historyczne. Udało się nam odwiedzić ledwo kilka imprez, ostatnią z nich był znany już naszym czytelnikom Ulffest czyli odbywająca się w lasach pod Żerkowem impreza niemalże historyczna. Spakowaliśmy nasz namiot, trochę swoich gratów, dużo gratów Radosza i w sobotni ranek ruszyliśmy w drogę. Okazja była dość wyjątkowa, bo Ulfhird świętował tam dziesięciolecie swojego istnienia.