niedziela, 27 grudnia 2015

Pangandaran cz. I - czyli jak dostaliśmy się w Dobre Miejsce.

Bardzo szybko mieliśmy dość sporego miasta jakim jest Bandung, zdecydowaliśmy ruszyć nad morze żeby od niego odpocząć. W zasadzie bez większego powodu zdecydowaliśmy się jechać do Pangandaran, miasteczko leży nad morzem. więc powinno zapewnić możliwość wypoczynku, może nurkowania, a na miejscu chcieliśmy się rozejrzeć za lokalnymi atrakcjami. No ale najpierw trzeba było spędzić ładnych kilka godzin w autobusie, żeby się tam dostać. Droga jak zawsze obfitowała w piękne widoki, którym bardzo bym chciał zrobić zdjęcie, jednak brudne szyby i prędkość jazdy nieszczególnie mi to umożliwiały.

czwartek, 24 grudnia 2015

Bandung - przez miasto i wokół miasta.

Przy Krakatau cieszyliśmy oczy indonezyjską prowincją, teraz przyszła pora, aby zobaczyć sobie jakieś miasto. Wybór padł na Bandung, nie to żeby było sławne ze swej architektury lub czegokolwiek innego, po prostu w okolicy znajdują się ciekawe miejsca, które chcieliśmy odwiedzić, a żeby je odwiedzić to trzeba było najpierw do miasta dotrzeć i je oczywiście przy okazji pozwiedzać. Do Bandung wybraliśmy się całkiem dobrej klasy autobusem, znaczy wsiedliśmy do pierwszego, który podjechał i jakimś cudem okazało się, że podjechał wygodny i w miarę nie zdezelowany.

sobota, 19 grudnia 2015

U stóp Anak Krakatau.

Nareszcie nadszedł dzień, w którym mieliśmy zobaczyć Krakatau! Właściwie to jeszcze nie nadszedł, bo wstaliśmy o 3-ciej nad ranem i jeszcze było ciemno, spakowaliśmy swoje manatki i razem z resztą wycieczkowiczów załadowaliśmy się na łódkę. Na początku mieliśmy zamiar dzielnie siedzieć na pokładzie i obserwować wszystko wokół, ale jakoś nam się odechciało i większość rejsu przespaliśmy na plecionych matach pod pokładem. W okolicach wschodu słońca byliśmy już u wybrzeży Krakatau, właściwie to u wybrzeży Dziecka Krakatau. Pierwotny wulkan wyleciał w powietrze razem ze sporym kawałkiem okolicy, nieco później na jego miejscu wyrósł nowy, wciąż aktywny i to własnie do jego wybrzeża dobijaliśmy.

(Nowe wybuchowe maleństwo nadal rośnie w tempie 9 metrów rocznie, zabił do tej pory jedną osobę. Ustanowiono zakaz zbliżania się do wulkanu na mniej nić 3 km - Żywia)

sobota, 12 grudnia 2015

Sebesi - indonezyjska rafa koralowa z bliska.

Sebesi - tropikalna wyspa gdzieś u południowego wybrzeża Sumatry, wysepka będąca bazą wypadową dla chętnych, by zobaczyć wulkan Krakatau, ale również wysepka, wokół której można zanurkować na rafach koralowych. Jeszcze w Tajlandii słyszeliśmy o pięknie indonezyjskich raf koralowych, a teraz nadarzała się okazja żeby skonfrontować te opowieści z zastaną rzeczywistością. Zorientowaliśmy się tylko gdzie warto się zanurzyć i po chwili byliśmy gotowi na podbój podwodnego świata. Nasz kapitan twierdził, że najciekawsze rafy można zobaczyć wokół małej wysepki leżącej w pobliżu naszego noclegowiska, więc oczywiście postanowiliśmy to sprawdzić.

sobota, 5 grudnia 2015

Trzcinica 2015 - czyli o festiwalu słów kilka.

Jak co roku nie mogło nas zabraknąć na festiwalu historycznym Dwa oblicza w Trzcinicy. Na terenie skansenu znajduje się rekonstrukcja grodziska z wałami, bramami i chatami, położona na wzgórzu oraz park archeologiczny z dwiema wioskami. Jedna pokazuje zabudowania epoki brązu, druga słowiańskie z wczesnego średniowiecza. Jest też nowoczesny budynek z salami ekspozycyjnymi, kafejką i sklepikiem z całkiem nietandetnymi pamiątkami. Skansen powstał na miejscu dawnej osady jeszcze z czasów epoki brązu, stąd nazwa Karpacka Troja. Później nastąpiła przerwa w zasiedleniu tego obszaru, aż ponownie wzgórze upatrzyli sobie nasi słowiańscy przodkowie. Znaleziono ponad 160 tys zabytków z okresu funkcjonowania obu grodów, jak można wyczytać na stronie skansenu.