piątek, 8 czerwca 2018

W Chorwacji cz. III Dzika plaża.

Dzisiaj wypadł dzień opalania się w okolicach miejscowości Stara Baška. Znaczy kto się miał opalać to się opalał, ja miałem nieco inne plany na dzisiaj. Dotarcie nad plażę zajęło nam kilkadziesiąt minut autem, ale opłacało się pojechać. Zatoczka, błękitna woda i białe wzgórza, których stoki schodziły do morza, widok jak z obrazka. Oczywiście były też mankamenty w postaci nadmiernego upału, ale nie wszystko może być idealne.  

sobota, 2 czerwca 2018

W Chorwacji cz. II Nurkowanie Krk.

Stało się! Może i z przygodami, ale dotarliśmy na wyspę Krk i zameldowaliśmy się na polu namiotowym w mieście Krk. Na szczęście tę nazwę wymawia się Kyrk, co nieco minimalizuje ryzyko zwichnięcia języka. Trafiliśmy na całkiem porządne i zadbane, w dodatku dość zatłoczone pole namiotowe, znaleźliśmy sobie miejsce w cieniu drzewa oliwkowego (niestety oliwki były jeszcze niedojrzałe) i tam postawiliśmy namiot, który miał być nam schronieniem przed słońcem i deszczem przez najbliższy tydzień.

czwartek, 31 maja 2018

W Chorwacji cz I. Jak na Krk dotarliśmy.

Gdzieś w okolicach 2014-go roku wyprawiliśmy się z parą znajomych do Chorwacji, nie był to wyjazd w naszym stylu, a raczej wakacyjne leniuchowanie, lecz mimo to myślę, że znajdzie się to i owo o czym warto napisać. Nasze przygody zaczęły się już po drodze, otóż auto kolegi/kuzyna Żywii którym podążaliśmy ku gorącym plażom Chorwacji odmówiło posłuszeństwa gdzieś w środku Austrii.

środa, 2 maja 2018

Carrauntoohill czyli wejście na najwyższy szczyt Irlandii.

Carrauntouhill, pewnie sporo osób słyszało tą nazwę, ale zwyczaj kojarzy ją z polską kapelą grającą irlandzki folk. Nieco mniej osób wie, albo tylko ja byłem takim ignorantem, że jest to nazwa najwyższego szczytu w Irlandii wznoszącego się na około 1034 metry ponad poziom morza. Faktycznie górka nie poraża swoim ogromem, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że z tego tysiąca jakieś 800 m. to podejście, mamy wtedy wycieczkę na szczyt porównywalną z wejściem na Rysy.

sobota, 28 kwietnia 2018

Nad Moherowymi Klifami.

Klify Moher czy tam Moherowe Klify? W sumie jedna cholera, ważne, że w końcu nad nie dotarliśmy. Przed wjazdem na parking zatrzymaliśmy się przy szlabanie, pani z budki skasowała po 6 euro od osoby za wejściówkę i już mogliśmy zaparkować auto i wyskoczyć na zewnątrz żeby się cieszyć pięknem natury, znaczy mgły. W końcu mgła to też natura. Tak się jakoś złożyło, że nic poza mgłą nie było widać, nawet nie wiedzieliśmy w którą stronę trzeba iść z parkingu.