niedziela, 14 kwietnia 2019

W Chorwacji cz. IV Trąba powietrzna.

Plan na dzisiaj był bardzo prosty, brzmiał mniej więcej tak: "Idziemy na drugą stronę miasta i będziemy się opalać". Siłą rzeczy tego typu pomysł na dzień nie przypadł mi do gustu, płetwy i fajka wystające z mojego plecaka wydatnie ten stan rzeczy podkreślały. Pogoda tego dnia była nieco niewyraźna jak na Chorwację. Zamiast klasycznego, czystego nieba, ponad naszymi głowami przewijały się chmury, choć w niezbyt wielkich ilościach. Dotarliśmy, gdzie dotrzeć mieliśmy, czyli na drugą stronę Krku w miejsce gdzie nie ma plaż i trzeba leżakować na kamieniach. 

czwartek, 4 kwietnia 2019

Noworoczna wspinaczka na Baranią Górę, styczeń 2019.

Przeminął kolejny rok (znaczy 2018), jakoś trzeba było wejść w rok nowy. Trochę wolnego czasu i charakterystyczny dla niepijących brak kaca po Sylwestrze zmotywowały mnie do wycieczki w Beskidy. Padło na Baranią Górę, szczyt lekki i niewysoki, w sam raz na 1 stycznia. Znaczy tak sobie pomyślałem zbierając się rano na wycieczkę. Ciepło jest przecież, w zasadzie to mżawka pada, roztopy idą, lekko będzie. Uznałem, że nie ma sensu się przeciążać wiec darowałem sobie rakiety śnieżne (a stuptutów po prostu zapomniałem), wrzuciłem do plecaka tylko jakieś batoniki, termos z herbatą i dodatkową bluzę na wszelki wypadek.

piątek, 8 czerwca 2018

W Chorwacji cz. III Dzika plaża.

Dzisiaj wypadł dzień opalania się w okolicach miejscowości Stara Baška. Znaczy kto się miał opalać to się opalał, ja miałem nieco inne plany na dzisiaj. Dotarcie nad plażę zajęło nam kilkadziesiąt minut autem, ale opłacało się pojechać. Zatoczka, błękitna woda i białe wzgórza, których stoki schodziły do morza, widok jak z obrazka. Oczywiście były też mankamenty w postaci nadmiernego upału, ale nie wszystko może być idealne.  

sobota, 2 czerwca 2018

W Chorwacji cz. II Nurkowanie Krk.

Stało się! Może i z przygodami, ale dotarliśmy na wyspę Krk i zameldowaliśmy się na polu namiotowym w mieście Krk. Na szczęście tę nazwę wymawia się Kyrk, co nieco minimalizuje ryzyko zwichnięcia języka. Trafiliśmy na całkiem porządne i zadbane, w dodatku dość zatłoczone pole namiotowe, znaleźliśmy sobie miejsce w cieniu drzewa oliwkowego (niestety oliwki były jeszcze niedojrzałe) i tam postawiliśmy namiot, który miał być nam schronieniem przed słońcem i deszczem przez najbliższy tydzień.

czwartek, 31 maja 2018

W Chorwacji cz I. Jak na Krk dotarliśmy.

Gdzieś w okolicach 2014-go roku wyprawiliśmy się z parą znajomych do Chorwacji, nie był to wyjazd w naszym stylu, a raczej wakacyjne leniuchowanie, lecz mimo to myślę, że znajdzie się to i owo o czym warto napisać. Nasze przygody zaczęły się już po drodze, otóż auto kolegi/kuzyna Żywii którym podążaliśmy ku gorącym plażom Chorwacji odmówiło posłuszeństwa gdzieś w środku Austrii.