sobota, 22 kwietnia 2017

Skuterem wokół wulkanu czyli jak zwiedzaliśmy okolice Kelimutu.

Zaliczyliśmy już dzisiaj pielgrzymkę i gościnę w sąsiedniej wiosce, teraz przyszedł czas na zwiedzanie. Kristof zaproponował nam wynajęcie motorków z przewodnikiem czyli nim na objazd po okolicy. Podobno można tam spotkać tradycyjne budownictwo, a coś takiego całkiem nas interesuje. Pierwszym etapem wycieczki i owszem była tradycja, ale nie budownicza. Zostaliśmy zabrani na podwórze chaty zamieszkanej przez panie trudniące się tkaniem ikatu

czwartek, 30 marca 2017

Kelimutu czyli znowu na wulkanie.

6 maja 2014

Dojechaliśmy więc do Moni, wioski leżącej u stóp sławnego, choć niezbyt okazałego wulkanu Kelimutu. Czemu sławnego? Otóż na szczycie wulkanu zamiast jednego, są trzy mniejsze kratery wypełnione wodą, znaczy jeziorka. Jedno jeziorko w wulkanie to nic nadzwyczajnego, trzy jeziorka to już trochę lepiej, ale jeszcze nie sama ich obecność sprawia, że to miejsce jest tak niezwykłe. Najciekawsza jest barwa owych jeziorek, a raczej barwy. Otóż w każdym z nich znajduje się woda innego koloru, w dodatku te kolory nie są stałe, a zmieniają się z czasem w dość losowy sposób. 


czwartek, 9 marca 2017

Aiguille Rouge w grudniu.

Mając tylko jeden, wolny od pracy dzień w tygodniu postanowiłem wykorzystać go jak najlepiej czyli znowu zdecydowałem się na wycieczkę w góry. Połowa grudnia nie była tu żadną przeszkodą ze względu na iście wiosenną pogodę charakteryzującą się ciepłym słoneczkiem, temperaturami powyżej zera i ćwierkaniem sikorek na gałązkach. Wręcz idealna pogoda żeby się gdzieś ruszyć, kłopot w tym, że "gdzieś" oznaczało dla mnie po raz kolejny masyw górski sterczący mi za domem. Niezbyt lubię przemierzać ścieżki, na których byłem nie dalej niż tydzień temu, ale skoro miałem do wyboru powtórkę trasy lub dzień w towarzystwie internetu to jakoś nie wahałem się zbyt długo.

czwartek, 2 marca 2017

Wypatrując hobbitów - przez Flores do Kelimutu.

5 maja 2014

Dzisiaj postanowiliśmy wyruszyć w kierunku Kelimutu, daleko tam więc trzeba było wstać wcześnie, czy raczej bardzo wcześnie, musieliśmy się przed piątą zerwać. Gregorius (tak miał na imię właściciel hostelu) poinstruował nas, że musimy jechać do miejscowości Bajawa i tam szukać przesiadki. Zrobiliśmy jak kazał i niedługo potem zapakowaliśmy się do busa o charakterze pasażersko-towarowym. W środku poza ludźmi leżały jeszcze wory z ryżem i cebulkami, oraz kilka innych przedmiotów równie przydatnych co obszernych. Niedługo potem dosiadł się jeszcze pan z dwoma piszczącymi szczeniaczkami do kompletu. 


wtorek, 21 lutego 2017

Szaman, żabi skrzek i farbowane kurczaczki - na targu w Labuan Bajo.

4 maja 2014

Na dzisiaj, to jest, na czwartego maja mieliśmy w planach wyprawę do Kelimutu, czyli miejsca znajdującego się mniej więcej w połowie wyspy Flores. Daleko tam i droga wyboista, więc wypadło ruszyć jak najwcześniej, chcieliśmy jednak najpierw dowiedzieć się czegoś o promach pływających w kierunku Celebesu. W takim wypadku wyjazd o 5.30 rano raczej odpadał. Umówiliśmy się z szefem hostelu, że zamówi nam transport na dziewiątą rano i wyszliśmy na miasto żeby dostać się do portu. Po drodze zjedliśmy sobie na murku śniadanie, po które nie musieliśmy nigdzie chodzić bo samo do nas przyjechało. Jakiś pan rozwoził tam codziennie zupki na wózku wmontowanym na rower, szybka, sprawna, tania i przede wszystkim smaczna gastronomia na każdą kieszeń.