wtorek, 5 listopada 2013

Rauðhólar - wycieczka na Marsa.

Włócząc się po Islandii, czasem można odnieść wrażenie, że trafiliśmy na inną planetę. Bywa, że krajobrazy jakie uda się dostrzec nie przypominają niczego (znanego redakcji tego bloga) z czym można się spotkać w Polsce. Z pewnością jednym z miejsc oferujących nam takie wrażenia jest Rauðhólar. Są to dziwaczne pseudokratery z zastygłej lawy, które swój intensywnie czerwony kolor zawdzięczają żelazu w lawie, utleniającemu się po wydostaniu na powierzchnię. Powstały przy wybuchach pary wodnej mniej-więcej 5200 lat temu. Są położone na południowo-wschodnich obrzeżach Rejkiawiku w sąsiedztwie lasu Heiðmörk.



Tu konieczna jest pewna dygresja... Wbrew pierwszemu, drugiemu i kilku kolejnym wrażeniom Islandia posiada własne lasy, acz słówka tego nie należy rozpatrywać w kontekście polskich realiów. Jednym z takich lasów jest własnie Heiðmörk, posadzono go około 1950 roku i pod jego drzewami człowiek może poczuć się przez chwilę jak na kontynencie, chwila ta jednak nie trwa zbyt długo.


No, ale wracając do wzgórz, jest ich tam kilkanaście, rozrzuconych blisko siebie. Biegną pomiędzy nimi ścieżki konne dzięki czemu można obserwować nie tylko krajobrazy, ale też islandzkie koniki obciążone turystami. Samych wzgórz było kiedyś około 80, niestety większość z nich została rozkopana przez angielskie wojska stacjonujące na Islandii w czasie (jak do tej pory) ostatniej wojny światowej jaką udało się zorganizować Niemcom. Materiał z nich wydobyty posłużył do wysypywania dróg i budowy lotniska w Keflaviku. Od 1961 resztki pseudokraterów zostały uznane za zabytek narodowy, a od 1972 roku powstał na tym terenie rezerwat przyrody, od tamtej pory są rozbierane tylko przez turystów.


Prezentujemy poniżej kilka zdjęć z naszych wizyt w tym ciekawym miejscu.





Na zdjęciu razem z Mojmirem jest Marek, nasz dobry kolega z Drużyny Grodów Czerwieńskich, którego spotkaliśmy na Islandii :) Świat jest mały.





























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz