poniedziałek, 20 stycznia 2014

Półwysep Snæfellsnes część zachodnia.

Druga część relacji z krótkiego (z powodu fatalnej pogody) wypadu na półwysep Snaefellsnes. Po odwiedzeniu krateru Eldborg i wspaniałych kąpielach w dzikich gorących źródłach, ruszyliśmy na zachód półwyspu w kierunku osad Arnarstapi i Hellnar, gdzie planowaliśmy spędzić kilka dni i zwiedzić okoliczne ciekawe miejsca. Korzystając z jednego dnia naprawdę ładnej pogody wybraliśmy się specjalnie na zwiedzanie plaż na północnym wybrzeżu półwyspu, z nadzieją, że może uda nam się zobaczyć foki.

Szczyt Stapafell
Łuk skalny w Hellar widoczny z parkingu nad portem.


Oto "jaskinia" Badstofa, którą należy koniecznie "zwiedzić" według naszego przewodnika (wydawnictwo Pascal). Znajduje się tuż obok łuku skalnego w porcie Hellar i jest przykładem na to, że nie można ślepo ufać przewodnikom :)



Kamienny strumień i kamienne fale w zatoczce Hellar.




W porcie w Hellnar stoi mały niepozorny domek o nazwie Fjoruhusid (dosł. Dom nad wodą). Jest to urocza kafejka z wspaniałym widokiem na zatoczkę, w której można spróbować pysznego ciasta marchewkowego...
... oraz pysznej zupy rybnej podawanej z pieczonym na miejscu słonym chlebem - naprawdę polecamy! Zwłaszcza po spacerze wzdłuż zazwyczaj wietrznego wybrzeża.
Fjoruhusid od zewnątrz, podczas dobrej pogody można cieszyć się pysznym lokalnym jedzeniem na tarasie.
Pomnik Bardura Snaefellsasa - uznawanego za ducha opiekuńczego masywu Snaefellsjokull. 

Jak to już jeden bloger napisał: "There is nothing in Arnarstapi". Prawda... kto chce zajechać w te strony lepiej niech się przygotuje na totalny brak sklepu czy wyboru lokalu, żeby zjeść posiłek - w Arnarstapi działa jedna restauracja w dwóch chatach krytych darnią, przy której działa epicko drogie (jak na oferowane warunki) pole namiotowe. Za kawałek podmokłej trawy, bez ciepłej wody i zawietrznego miejsca do gotowania, bez możliwości podładowania baterii, zapłaciliśmy 1500 ISK (za dwie głowy i namiot). Jak się później okazało na fiordach zachodnich jest jeszcze drożej, dlatego tak lubimy nocować na dziko.


Najbardziej malowniczy łuk skalny w Arnarstapi - Gatklettur.



Bardur w świetle pełni.



Na chwilę pokazał nam się zza chmur lodowiec, niestety nie było sensu się wspinać, ponieważ pogoda i tak udaremniłaby wszelkie widoki.
Wachlarz z kolumn bazaltowych.



Spacer szlakiem z Arnarstapi to Hellar (około 2,5 km).


Port w Hellar to dobre miejsce do obserwacji ptaków, można schronić się od wiatru za betonowym murkiem i spokojnie podpatrywać rozmaite gatunki.




Słupy skalne za Hellar - wyższy nazywany podporą chrześcijaństwa, niższy - pogaństwa :)



Skarby z plaży po odpływie :)



Ślimak morski, długi na jakieś 1,5 cm, za to jaki malowniczy.




Plaża Skardsvik uznawana za jedną z najpiękniejszych na Islandii.










Po dość długim spacerze wzdłuż wybrzeża dotarliśmy do najbardziej na zachód wysuniętej części półwyspu, zwie się Ondverdarnes. Są tu dwie latarnie morskie, stare kamienne zagrody dla owiec oraz podobno można obserwować foki.



Wejście do czegoś uznawanego przez miejscowych za starożytną studnię, z której według różnych wersji legendy płynąć miała woda święcona lub piwo. Legenda wspomina także, że nie było dobrym pomysłem czerpać ze studni po zachodzie słońca... Miejsce zwie się Falki i nikt nie wie kiedy i kto je zbudował, było używane przez miejscowych od bardzo dawna jako jedyny w okolicy rezerwuar wody.



W Arnarstapi zdecydowanie polecamy zacząć spacer od portu i iść wybrzeżem w stronę Hellnar, natrafić można na ciekawe łuki, które jeszcze są połączone ze stałym lądem, a na ich ścianach gnieżdżą się różne gatunki ptaków.
Krater Saxhóll.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz