wtorek, 6 stycznia 2015

Obchody Jule i Szczodrych Godów w osadzie białogrodzkiej.

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że udało nam się w tym roku uczestniczyć w obchodach świętowania zimowego przesilenia. Złożyło się tak, że mogliśmy dotrzeć do pobliskiego Białogrodu, co wcale nie było takie pewne.
Jako, że zgromadzone towarzystwo wyznaje bogów tak skandynawskich jak i słowiańskich odbyły się dwa obrzędy, a każdy mógł dowolnie uczestniczyć, w zależności od wewnętrznej potrzeby. Po zmroku, gdy potrawy na ucztę były już gotowe - obrzędowy gulasz perkotał w kociołku, mięso uwędzone, a słodkości rozłożone na tacach - zgromadziliśmy się w centrum osady, by pójść na miejsce obrzędu.


Obrzęd skandynawski.

Tam przygotowana była specjalna kłoda, która podpalona przez gospodarzy miała płonąć nieprzerwanie aż do rana (i płonęła jak się okazało rano). Złożono ofiarę z koziołka (symbolicznego uplecionego z siana) i piwa dla Thora, aby zimową porą chronił przed wszelkim złem wliczając w to lodowe olbrzymy. Później przed sonarblot, czyli ofiarą ze świętego dzika sonargöltr składano przysięgi zwane heitstrenging: znane są przekazy z sag, w których przysięgano kładąc rękę na szczecinie ofiarnego dzika. Przysięgi wraz z ofiarą miały dotrzeć wprost do bogów. Podobno podczas sonarblot Harald Pięknowłosy złożył przysięgę, że nie uczesze włosów dopóki nie podbije całej Norwegii. W dawnych czasach obchody Yule trwały wiele dni, prawdopodobnie jednego dnia podczas uczty przyprowadzano knura przeznaczonego na ofiarę i składano uroczyste przysięgi, a następnego dnia składano w ofierze głowę i skórę. Mięso nie mogło być pieczone ani smażone, było gotowane, a niektórzy współcześni badacze twierdzą, że dzik/ knur jako zwierzę wiązane z Freyem, jedzony na uczcie symbolizował ciało samego boga i dawał moc (brzmi znajomo?). Gdy chętni złożyli swoje przysięgi, a głowa i skóra zostały zatknięte na pal, rozpoczął się obrzęd nawiązujący do Modhraniht czyli poświęcony "matkom" żeńskim duchom opiekuńczym - disom, fylgiom, walkiriom, a możliwe, że także zmarłym matronom. Z opisów wynika, że podczas tych obrzędów w użyciu była ofiarna krew nabierana ze specjalnych mis, którą smarowano ściany bądź kropiono miotełką zebranych - błogosławieństwo, oczyszczenie (brzmi znajomo?). 

video

Później już w chacie odbył się symbel, czyli rytualne picie i toasty za bogów oraz jedzenie gulaszu z rytualnego dzika. Który był świnią. Niezidentyfikowaną płciowo. Pierwszy toast z rytualnego bragaful, pucharu - rogu był za Alfadhira, żeby jadąc wraz z Dzikim Gonem omijał nasze domostwa. Później wymieniano innych bliskich sercu bogów, Odyna, Thora, Njorda i Ran. Następnie pito za nieobecnych przyjaciół, których przy okazji z sympatią obgadano, za zmarłych, których wspominano oraz na koniec za gospodarzy i współbiesiadników. Jak się dowiedziałam, kilka osób podczas tych ceremonialnych toastów nie umiało się zachować i trzeba było postraszyć ich "draugami, że w świąteczne noce na pewno chodzą po ziemi i jak się nie będą zachowywać jak trzeba, to ich pomacają kościstymi zimnymi paluchami jak pójdą za chatę za potrzebą!" Czy pomogło nie wiem, ponieważ w tym czasie byliśmy na słowiańskim obrzędzie.


Obrzęd słowiański.

Podczas gdy większość uczestników udała się do chaty spełniać toasty, z kilkoma osobami pozostaliśmy, by uczestniczyć w obrzędzie Szczodrych Godów. Prowadzili go nasi przyjaciele z Czech z grupy Ludzie Welesa, ale był całkowicie zrozumiały dla nas. Wiedzę o obrzędach czerpią z tradycji ludowej oraz mitologii, a tak opisują ten szczególny czas: w porze zimowego przesilenia umiera stary bóg słońca Dażbog, nazywany też Svarożyc, syn Svaroga i Mokoszy, aby znów wstał następny dzień i zaczęła się nowa pora. Dla Słowian wtedy zaczynał się nowy rok. Dawni Słowianie wierzyli, że trzeba rozpalić ogień na koniec dnia, aby złapać ostatnie promienie słońca i tak zachować siłę umierającego boga dla swojej ochrony. Noc oddzielająca śmierć starego i narodziny nowego Słońca była bardzo magiczna i niebezpieczna, ponieważ stary bóg już nie istnieje, a nowego jeszcze nie ma. Dlatego było trzeba się chronić (np. czosnkiem). Tej nocy rządzi Weles i otwiera brany Nawii - zaświaty. Bezpiecznie jest tylko tam, gdzie jest światło ognia.

Podczas obrzędu również daje się do ognia kłodę - u Słowian południowych nazywana badnjak/badnik. Badniaka było trzeba pilnować całą noc i jego resztki miały magiczne właściwości. Następnie trzeba zaprosić przodków - dziady na gościnę, jest to właściwie tryzna za umarłego boga, w czasie której nie je się mięsa. Na przykład w Rosji podaje się do dziś w święta kaszę nazywaną kutia, którą je się także na pogrzebach. (W Polsce w wielu regionach też podaje się kutię, a do niedawna również obowiązywały postne potrawy.) No i w końcu trzeba wznieść toast miodowy.

Następny obrzęd miał miejsce przed wschodem słońca. Czekano wtedy na narodziny nowego boga. Składa się ofiarę- jest to niekwaszony placek, tzw. čestnica (czestnica), która symbolizuje pieluszkę dla prawie narodzonego boga. Dawni Słowianie jedli w ten dzień wieprzowinę, bo według mitologii świnia, a raczej knur jest symbolem Dażboga.

Oto teksty pieśni, które śpiewaliśmy, co ważne są w języku stylizowanym, jest to mieszanka czeskiego, dawnych dialektów i służy tylko lepszemu brzmieniu pieśni.


VOLÁME RODA (Žiarisalv)

Voláme Roda
voláme Roda
starého
nech je obroda
nech je obroda
mladého

Voláme slnka
sálavú silu
Svaroga
aby zosvoril
aby zosvoril
národa

(Wołamy Roda starego, aby odnowić młodego. Wołamy prażącą siłę, którą daje Svarog, aby zjednoczyć naród. )



Dažbog (Ragojka)

Dažbog, Dažbog, Dažbog mily,
daj nam, daj do ognja sily. 2x

1) Ognja, ognja zapalime
i Dažboga oslavime,
//:Dažbog, Dažbog, Dažbog mily,
daj nam, daj do ognja sily.://

Ref.: //:Ejo aj, slncě vstaň,
ejo aj, ze tmy prosvitaj.://3x

Dažbog, Dažbog, Dažbog mily,
daj nam, daj do ognja sily. 2x

Rozločimy sě s Dažbogem,
našim dobrym satrym bogem

//: Dažbog, Dažbog, Dažbog mily,
daj nam, daj do ognja sily. 2x ://

Ref.: //:Ejo aj, slncě vstaň,
ejo aj, ze tmy prosvitaj.://3x

( 1) Rozpalimy ogień, aby uczcić Dażboga. Nasz miły Dażbogu, daj nam siłę do ognia.
Ref. Wstań, Słońce, świeci nam z ciemnośći.
2) Pożegnamy się z s Dażbogiem, naszym dobrym starym bogiem.)


Vyjdi, vyjdi slunko

hudba: Tomáš Kočko
text: lidový (Morava)

Vyjdi, vyjdi slunko,
za makove zrnko,
když nevyjdeš ja vyjdu,
dojdu na tě k zavyjdu,

Hřej slunečko, hřej,
hřej slunečko, hřej,
hřej slunečko, hřej,
kolo udělej!

Vyjdi,vyjdi slunko,
za makove zrnko,
když nevyjdeš ja vyjdu,
dojdu na tě k zavyjdu,

Hřej slunečko, hřej,
hřej slunečko, hřej,
hřej slunečko, hřej,
hory, doly krej!

(Wyjdź, słońce, za ziarno makowe, jeśli nie wyjdziesz, to ja wyjdę i przyjdę za tobą. Grzej, słońce, zrób koło. Grzej, słońce, osłaniaj góry i doliny.)


Po powrocie do chaty, gdzie czekali na nas nasi Skandynawscy współbiesiadnicy, rozpoczęły się wspólne toasty i przepijanie do siebie oraz oczywiście uczta! Nieźle już wygłodniali i dotlenieni z przyjemnością zanurzyliśmy zęby w wędzonych mięsach, ciepłym gulaszu, ciastach, serach i kaszach z różnymi dodatkami. Czas mijał wesoło, na zewnątrz wiatr próbował wedrzeć się i co chwila otwierał drzwi chaty. A może to jednak nie wiatr i przodkowie jednak postanowili towarzyszyć nam bezpośrednio?

Tym razem nie mogliśmy zostać do rana i musieliśmy się zbierać, jednak wiemy, że kłody paliły się do samego rana, czyli obrzędy zostały dopełnione! Będzie wiosna!


































1 komentarz:

  1. Fajny opis :) Bardzo ciekawe jest występowanie pewnych elementów (kłoda w ogniu, uczta z dzika) w obydwu ceremoniach. Mocno inspiruje do rozmyślań :)

    OdpowiedzUsuń