piątek, 28 grudnia 2012

Przemarsz historyczny cz. 4 - Bagaż, przenoszenie dobytku.

Jeśli idzie o to jak zapakować te wszystkie dobra, które uznaliśmy za niezbędne podczas przemarszu, zalecam minimalizm. Im lżej tym lepiej. Z góry napiszę, że tekst ten powstał w oparciu o doświadczenia moich mikroskopijnych kościstych pleców i Mojmir nadal pozostaje fanem plecaków koszowych.


Plecak koszowy.

Miałam okazję przetestować plecak koszowy na kilku wyjazdach i muszę powiedzieć, że sprawdza się świetnie, ale na krótkich dystansach, a nie na przemarszach. Wiklina sama w sobie nieco waży, plecak nie chce współpracować z plecami,  a źle zrobione szelki mogą wywołać myśli samobójcze (moje pierwsze szelki były uszyte z materiału, równie dobrze mogłam nosić plecak na sznurku). Plecak najlepiej zostawić sobie na weekendowe letnie wyjazdy i przewozić w nim naczynia na imprezę, które wystarczy jedynie wynieść z auta. Ja jeszcze używam plecaka koszowego jako transporterka i zabawki dla kota
Podsumowując swoje doświadczenia z plecakiem koszowym: ciężki, sztywny kat ramion i pleców. Na jego obronę mam za to fakt, że wygodnie go zapakować, dobrze chroni łatwo tłukące przedmioty i od biedy może posłużyć za element prowizorycznego schronienia (patrz opis montowania noclegu z płaszcza, dwóch kijków i plecaków ).

Nosidła z patyków.

Moim zdaniem zdecydowanie lepszym rozwiązaniem (bo lżejszym) jest stelaż z gałęzi powiązanych rzemieniami, do którego można przytroczyć wszystkie rzeczy. Może nie można w tym przypadku powrzucać drobnych przedmiotów do środka jak do kosza, ale wystarczy trochę pomyśleć i zapakować drobne rzeczy w koce, aby nie wypadły w czasie marszu. Takie nosidła można w bardzo łatwy sposób wykonać samemu w domu: potrzebne będą dwa patyki w kształcie litery „L”, czyli ucięte tuż pod rozgałęzieniem, dwa krótsze patyki na poprzeczki (dolny może być lekko wygięty żeby lepiej dopasował się do pleców), mocne rzemienie lub gruby sznur do związania konstrukcji oraz dwa pasy skóry/ filcu, krajki na szelki. Patyki powinny mieć średnicę nie mniejszą niż 2 cm, w miejscu styku poszczególnych patyków, można wykonać płytkie nacięcia, aby lepiej się łączyły i nie przesuwały względem siebie, co zapewni konstrukcji większą stabilność.

Oto jak wykonywaliśmy nosidła dla mnie:
- patyków w kształcie "L" dostarczył nam grab
- poprzeczki z leszczynowych kijków - dolna lekko wygięta, żeby nie wpijała się w dół pleców.
- nawoskowany sznurek - zaimpregnowany dłużej posłuży i lepiej się trzyma
- skórzane pasy na szelki

Nacięte L-patyki.
Łączenie na woskowany sznurek.
Gotowe nosidła. Rozmiar Żywkowy.
Tobołek. 
Tobołek na szerokiej krajce. Szninklu dziękuję, jak widzisz krajka się jednak na coś przydała :)
Najbardziej uniwersalnym pomysłem jest zrolowanie tobołka z koca i związanie go rzemieniem lub krajką oraz umocowanie na szerokim pasku. Oczywiście wszystkie drobne rzeczy zawija się wtedy do środka koca. Powstaje w ten sposób zawiniątko, które można wygodnie nieść na plecach jak worek żeglarski.





Torba podręczna.

Oprócz głównego bagażu niezbędna jest torba podręczna, żeby nie ściągać za każdym razem gdy czegoś potrzebujemy. Prosta torba na ramię uszyta z lnu, skóry, zrobiona z filcu. Ważne żeby nie wpijała się w ramię po dłuższym czasie oraz wisiała na odpowiedniej długości (obijająca się o kolana pełna jedzenia torba nie funduje najmilszych wspomnień). W takiej torbie nosimy prowiant przeznaczony na dzień, rękawiczki lub czapkę i inne drobiazgi. Moim osobistym przedmiotem pożądania jest torba pleciona z kory brzozowej... Jak już będę duża i bogata to sobie taką zafunduję. Cudo!

2 komentarze:

  1. nosidełka do skopiowania .. naprawdę interesujące

    OdpowiedzUsuń
  2. Jutro noworoczny test nosideł i fotki z akcji :)

    OdpowiedzUsuń