poniedziałek, 3 listopada 2014

Obchody Dziadów w Białogrodzie.

Rekonstrukcja historyczna to nie tylko strój i broń, ale również obyczaje naszych przodków. Nic więc dziwnego, że czas Zaduszek spędziliśmy w strojach historycznych próbując się wczuć w realia minionej epoki. Skorzystaliśmy z zaproszenia naszych przyjaciół, którzy w Białogrodzie zorganizowali obrządek "Dziadów" wraz z ucztą. 

Karaboszki i instrumenty to ważny element obchodów. Maski (karaboszki) chronią przed niechcianymi spotkaniami z nieprzyjaznymi duszami - zasłaniamy twarz, więc jesteśmy "anonimowi". Instrumenty zaś wskazują Dziadom drogę do ciepła i jadła.
Do Białogrodu dotarliśmy wczesnym popołudniem, więc miałem okazję obejrzeć sobie postępy w pracach nad grodem, muszę przyznać, że wszystko wygląda coraz lepiej, Brama z wieżą pociemniała nabierając przez to autentyczności, powstało kilka nowych chat i pojawił się inwentarz żywy. Koty, kozy, psy. kaczki i kury włóczące się pomiędzy zabudowaniami zdecydowanie pasują do otoczenia.
Na grodzie byli już pierwsi goście, więc czas oczekiwania do zmroku minął nam szybko i przyjemnie. Po zapadnięciu zmierzchu założyliśmy karaboszki (rytualne maski znane z Opola czy Rusi) i ruszyliśmy na położony za osadą żalnik, by tam wezwać duchy naszych Dziadów (czyli przodków) do wspólnej uczty. Zgodnie z wierzeniami Słowian, dusze naszych bliskich tego właśnie dnia mogły przejść do świata żywych, by posilić się wraz ze swoimi rodzinami i ogrzać przy domowym ogniu. Obrządek nie był długi, ale bardzo klimatyczny, a po nim nastąpiła uczta przy której bawiliśmy się długie godziny.

Demon w futrze? Nie, Sverald woli oglądać świat spod przytulnej spódnicy :)


Specjalny wygląd na specjalną okazję. Postanowiliśmy w tym roku poczernić powieki mazidłem z gęsiego smalcu. Mężczyźni również na modłę Skandynawską.



Cieciorka z kiełbasą z dziczyzny, suszonymi grzybami i cząbrem. Ciecierzyca na Słowiańszczyźnie raczej znana nie była w X-XI wieku, ale też spotkanie nie wymagało całkowitego trzymania się realiów. Potrawka była naszym wkładem w biesiadę.

Kurnik - nowe zabudowanie na podgrodziu.

Wnętrze częściowo wykończonej chaty plecionkowej.












Feima dotarła w samą porę na obrzęd :)




W drodze na żalnik.



1 komentarz:

  1. Coraz bardziej drażni mnie to, że mam tak daleko do Białogrodu :<

    OdpowiedzUsuń